AKCEPTACJA DYSKOMFORTU… I ODWAGA DO DZIAŁANIA PO SWOJEMU


Zrobiłabym to gdybym tylko miała odwagę.

Nie robię tego, ponieważ boję się, że poniosę porażkę.

Nie zrobię tego, bo boję się co inni o mnie pomyślą jeśli coś pójdzie nie tak.

Znasz takie głosy z własnej głowy?

Czy te głosy Cię chronią, czy pozbawiają wartościowego życia?

Często te głosy rodzą się jako pozorne „zabezpieczenie” przed cierpieniem. Są wynikiem „bańki ochronnej”, która pozornie „chroni” Cię przed tym, co bolesne… na chwilę… Ale w rzeczywistości skazuje Cię na dużo większe cierpienie. Na cierpienie, które wynika z nie podejmowania wyzwań bliskim Twojemu sercu. Na brak działania spójnego z Twoimi wartościami (tekst o wartościach znajdziesz TUTAJ) albo działanie niedostateczne, asekuranckie. Sama emocja – nawet ta nieprzyjemna jak np. frustracja zrodzona po doświadczeniu porażki, czy wstyd, który może pojawić się jeśli popełnisz jakiś większy błąd – to tylko emocje. Nie musisz z nimi walczyć, uciekać przed nimi, ani nic  z nimi robić. Pozwalając im być – akceptując je – dajesz sobie prezent.

 

Coaching i odwaga do realizacji wyzwań

Inspiracją do napisania tego tekstu była dzisiejsza sesja coachingowa, którą prowadziłam. Ponownie przekonałam się jak często Kobiety z pomysłami, z nieszablonowym podejściem – stopują same siebie przed działaniem. Jak wiele takich pomysłów nie ujrzy światła dziennego…? A jak wiele z nich mogłoby być piękną cegiełką i wkładem do naszego świata?

Może to brzmi patetycznie, ale moją misją jest pracować z Kobietami i wspierać je w wychodzeniu z pomysłami do świata. Odważnego DZIAŁANIA pomimo strachu w spójności z głosem serca.

I jak zdartą płytę powtarzam, że ODWAGA to nasz WYBÓR… Odwaga to działanie pomimo strachu. Pomimo dyskomfortu. I im szybciej uświadomisz sobie, że to jest absolutnie Twoja decyzja, Twoje przestrzeń zarządzania własnym nastawieniem.. i że z całą pewnością będą zarówno sukcesy, jak i porażki… zarówno satysfakcja, jak i frustracja…tym szybciej przystąpisz po prostu do pracy i działania. A jak powinie Ci się noga to odpoczniesz, przytulisz siebie i pójdziesz dalej. Bez karania siebie, że nie wyszło. Dając sobie życzliwość i współczucie. To też jest wybór.

 

Ogromna moc uważności

Uświadomiłam sobie jak często kiedyś sama wpadałam w spiralę strachu. Zobaczyłam, że to co dzisiaj wypracowane i prostsze – jeszcze nie tak dawno było trudne i przerażające. Z całą stanowczością mogę powiedzieć, że dla mnie rozwiązaniem i jedną z istotniejszych cegiełek (poza świadomym szukaniem wsparcia i wiedzy, coachingiem, rozwojem osobistym etc.) była i jest UWAŻNOŚĆ. Uważność, która uczy mnie AKCEPTACJI. Oczywiście bywa różnie, czasem jeszcze zdarza mi się uciekać od własnych emocji, albo z nimi walczyć. Ale wiem, że nie tędy droga. To strata energii i czasu. Dużo lepiej jest dawać im uwagę, ale wiedzieć, że nie muszą i nie powinny determinować naszych DZIAŁAŃ. Bo jeśli z całą stanowczością wiesz, czujesz i rozumiesz co jest Twoim celem spójnym z wartościami, z Sercem, a później doświadczasz tremy/lęku – które SĄ NATURALNĄ CZĘŚCIĄ ŻYCIA… i pod ich wpływem rezygnujesz… – to nie jest to odwaga. Jest to uleganie emocjom, jest to często fuzja z własnymi myślami. A przecież mamy wybór. Możemy uznać emocje – być może zrozumieć, że np. lęk naturalnie towarzyszy pierwszym razom… albo że przecież PORAŻKA i frustracja czasami się przytrafia. I świat się nie kończy. Możemy wstać, otrzepać kolana i podjąć kolejną próbę. Wiem, że to brzmi banalnie, ale wydaje mi się, że to właśnie o to chodzi w życiu…

 

Nauka jazdy na snowboardzie – jako metafora działania pomimo strachu

Przyszła mi do głowy sportowa metafora. Wielkanoc spędziłam w Tatrach Słowackich jeżdżąc na snowboardzie. Jeżdżę od wielu lat, ale doskonale pamiętam proces nauki i swoje początki.

Kiedy zaczynałam przygodę z tym sportem – przewróciłam się MILIONY RAZY 😉 Dosłownie. Mam to szczęście, że wieku 4/5 lat – jeździć na nartach nauczył mnie tata. Później wiele lat szlifowałam umiejętności. Przyszedł jednak moment, kiedy zapragnęłam spróbować czegoś innego – i zaczęłam naukę jazdy na desce. I wydaje mi się, że to co „musiałam” ogarnąć po drodze, żeby stać się dobrym snowboardzistą – to doskonała metafora naszego życia i wyzwań.

Początki wyglądały tak – miałam mnóstwo przekonań, które mogły zatrzymać mnie na ścieżce rozwoju w tej dyscyplinie. Na przykład myślałam, że narciarze nie akceptują snowboardzistów – i nie ma to znaczenia czy to prawda czy nie (prawda jest zawsze względna… część narciarzy nie przepada za deskarzami, bo szczególnie początkujący snowboardziści mogą mieć tendencję do zzsuwania się po stoku wraz ze śniegiem i odsłaniania lodu😉, a część narciarzy kocha snowboardzistów i też ma ochotę spróbować tego sportu). Ludzie są różni i wszędzie znajdą się zarówno miłośnicy danej aktywności, jak i osoby totalnie neutralne oraz hejterzy. Co z tego? Nie mamy na to wpływu. A to co jest poza naszą sferą wpływów – lepiej zostawić i skupić się po prostu na sobie. Postanowiłam więc będąc jednocześnie początkującą wtedy snowboardzistką i dobrą narciarką – że kiedy będę zakładała deskę – dam z siebie sto procent i z czasem na pewno nie będę przeszkadzała narciarzom na stoku. A jeśli jakiś ma negatywne przekonanie na temat tej dyscypliny – to już jego broszka. Ja będę fair, będę szanować stok jako wspólną przestrzeń i dam od siebie zaangażowanie w naukę jazdy.

 

Miałam też przekonanie – jazda na nartach jest dużo prostsza niż jazda na desce. I to przekonanie mogło mnie szybko zaprowadzić na manowce. Część uczestników kursu podczas, którego zdobywaliśmy podstawowe umiejętności jazdy na „parapecie” szybko zrezygnowała. Też mogłam zrezygnować kiedy uświadomiłam sobie, że przecież na nartach nauczyłam się bez upadków (czy aby na pewno??? Po prostu dziecku w wieku 4/5 lat dużo łatwiej bez oceny angażować się maksymalnie w uczenie się nowych rzeczy i ponosić „porażki”, a później znów próbować, bo to ekscytujące, bo to coś fajnego…). Jednak z czasem w procesie nauki – UPADKI stały się mniej bolesne. Czy aby na pewno? Po prostu się z nimi oswoiłam. Uznałam, że jeden zjazd obfituje w więcej udanych zakrętów, a inny jest jednym wielkim upadkiem. Kiedy przestałam walczyć z frustracją, która towarzyszyła początkowym niepowodzeniom – mogłam otworzyć się na RADOŚĆ Z NAUKI NOWEJ UMIEJĘTNOŚCI. I tak faktycznie było. Pamiętam jak dużo satysfakcji, frajdy, zabawy – dawała mi nauka. Obijałam tyłek – była to forma dyskomfortu, ale naprawdę w pełni to zaakceptowałam i było mi super. Pomimo bólu. Bo robiłam coś co robić bardzo chciałam. Mimo, że przecież mogłam pozostać przy narciarstwie i nie kłopotać się z rozwojem w nowej dyscyplinie… Nie zawsze warto wierzyć we własne myśli – nawet jeżeli to brzmi dla Ciebie abstrakcyjnie – to warto spojrzeć na nie z boku… Weryfikować. Sprawdzać czy są dla nas użyteczne… a jeśli nie – to nie brać ich pod uwagę podejmując działania..

I wreszcie NAJTRUDNIEJSZA KWESTIA, z którą bardzo wiele moich klientek coachingowych się zmaga. Kiedyś przeczytałam gdzieś słowa „ludzie wolą umrzeć niż zrobić z siebie głupka” i to jest takie prawdziwe… Nasze ego tak bardzo lubi wygrywać/być bezbłędne/perfekcyjne… A tak wielki problem stanowi dla niego upadek/dyskomfort/porażka. Ale kurde – jeśli przeskoczymy te zagrywki ego… jeśli poczujemy, zrozumiemy, uświadomimy sobie – że NIE JESTEŚMY NASZYMI MYŚLAMI, że możemy sobie je z boczku poobserwować i mimo wszystko ZROBIĆ SWOJE… to odzyskujemy WOLNOŚĆ.

Ego PRÓBOWAŁO mnie przekonać kiedy zaczynałam naukę jazdy na snowboardzie… po co się błaźnisz? Przewracasz się, jeździsz pokracznie… a inni to widzą i pewnie sobie myślą różne nieprzychylne rzeczy na Twój temat. Że jesteś łamagą… że jesteś kiepska… A przecież możesz z powrotem wskoczyć na narty, na których już teraz jeździsz bardzo dobrze. Będziesz czuła się komfortowo.. nie dasz innym okazji to krytyki. Nie będzie Cię nic boleć… No tak – tylko gdybym uwierzyła, że te myśli to ja… że muszę ich słuchać… to nigdy nie zrealizowałabym swojego marzenia o jeździe na snowboardzie. Nie cieszyłabym się tą wspaniałą dyscypliną, która dziś po wielu latach treningu – jest czystą przyjemnością i frajdą… 🙂

ODWAGA I DETERMINACJA w każdym obszarze naszego życia to wybór. Dzisiaj mierzę się z zupełnie innymi wyzwaniami, ale potrzeba mi tej samej ODWAGI. Znów zdarza się przechodzić lekcje akceptacji i zaufania. Sprawdzać użyteczność własnych przekonań. Pracować nad nimi jeśli są niewspierające. Upadać i podnosić się. Akceptować. Przytulać siebie. Tobie z pewnością odwagi potrzeba jeszcze w innych obszarach. Ale możesz DZIAŁAĆ W ZGODZIE Z TYM, co podpowiada Ci serce, a nie ego. To jest decyzja.

 

Uniwersalne narzędzie, które nas wspiera?

Oczywiście sporo upraszczam na potrzeby tego artykułu. Każda sytuacja, okoliczności, problem, cel – wymagają indywidualnego podejścia. Każdy ma swoją ścieżkę rozwoju i odkrywa swoje prawdy. Wiem jednak, że zarówno mindfulness, które uczy akceptacji, samowspółczucia, jak i życie spójne z wartościami, budowanie nastawienia, które mówi, że odwaga to nasz wybór, nie dawanie się zwieść, że musimy iść za każdym lękiem i rezygnować z siebie… są pomocne dla wielu osób, z którymi pracuję podczas warsztatów czy sesji indywidulanych.

Jeśli masz ochotę z uważnością i wsparciem – zacząć uczyć się AKCEPTACJI przepływających przez Ciebie emocji, myśli… uczyć się BYCIA, budowania połączenia z Twoją głęboką świadomością, która nie równa się ego.. To zapraszam Cię z całego serca do skorzystania ze zbiorów medytacji, które dla Ciebie przygotowałam, a które znajdziesz w moim sklepie online.

Zachęcam Cię także do przejścia niesamowitej ścieżki rozwojowej – jaką był już dla wielu moich kursantek  warsztat online „Jak działać pomimo strachu? Bój się i rób!”.

 

Wszystkiego dobrego – rób swoje. Odwaga to działanie pomimo strachu. Z czasem będziesz coraz bardziej ufała sobie i nauczysz się odróżniać głos strachu od głosu miłości.

 

 

 

Fot. Unsplash i archiwum własne

 

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

Zapisz się na bezpłatne LISTY OD SERCA i odbierz w prezencie mini e-booka “3 KROKI DO MARZEŃ” TUTAJ

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

♥ ♥ ♥

Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to “Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ

♥ ♥ ♥


You may also like