PROJEKT POKOCHAJ SIEBIE – wpis 1 (I MEDYTACJA ŻYCZLIWOŚCI)


PROJEKT POKOCHAJ SIEBIE (I MEDYTACJA ŻYCZLIWOŚCI)

Urodził się w moim sercu pomysł na PROJEKT POKOCHAJ SIEBIE  – będzie to seria wpisów na blogu, a także live’ów na FP Magdalena Palmowska Coaching Serca (TUTAJ) – jeśli chcesz mieć pewność, że nie przegapisz informacji o zapowiedzi na taki LIVE – po pierwsze polub FP, a po drugie – zapisz się na Listy od Serca jeśli jeszcze nie otrzymujesz ode mnie Newslettera <3 (KLIK).

 

O czym będzie PROJEKT POKOCHAJ SIEBIE?

W ramach PROJEKTU POKOCHAJ SIEBIE będę pisała i mówiła o czymś NAJWAŻNIEJSZYM dla każdej i każdego z nas. O czymś co ma absolutnie kluczowy wpływ na każdą sferą naszego życia. Na relacje z innymi, na spełnienie lub niespełnienie w życiu osobistym i zawodowym. Na to czy dajemy sobie samym prawo do szczęścia i rozwoju. A więc także czy dajemy sobie wewnętrzne przyzwolenie na porażki. Na potknięcia. Na bycie nieidealnym, a równocześnie na bycie sobą. Na ten moment tak jak to czujemy. Będzie to projekt mówiący O SAMOAKCEPTACJI i MIŁOŚCI, ŻYCZLIWOŚCI, WYROZUMIAŁOŚCI do siebie samego.

Nie chodzi o egoizm, narcyzm, bylejakość. Chodzi o traktowanie samego siebie jak PRZYJACIELA, bycie dla samego siebie OPARCIEM gdy jest gorzej i najwierniejszym FANEM, gdy jest pięknie. Chodzi o obdarowanie siebie samego takim uczuciem, jakim obdarowuje się najlepszego przyjaciela, najukochańszą osobę. Kogoś kto jest dla nas całym światem. Bo przecież wiesz, że bez miłości do siebie samej/samego trudno będzie nakarmić nią innych?

Skąd pomysł?

Jakiś czas temu dotarła do mnie najprostsza i zarazem najtrudniejsza prawda, która ma wpływ na nasze życie w każdym jego aspekcie. Podczas któreś z kolei sesji coachingowej dostrzegłam, a raczej usłyszałam jasno wyrażony komunikat – że Klientka zaczęła zmieniać postawę wobec samej siebie – a wtedy – zaczęła z większą lekkością i radością zmieniać to wszystko na zewnątrz – co zmienić chciała… Krok po kroku. Zaczęła postrzegać siebie, uczyć się tego – jak być wobec siebie bardziej wspierającą i życzliwą. Jak nie podkładać sobie kłód pod nogi – kiedy potrzeba przytulenia i słowa otuchy (kiedyś była swoim największym krytykiem..). Jednym z elementów tej zmiany była praca z przekonaniami, na której ostatnio się mocno koncentrowałyśmy, a także praktyka uważności, którą rozpoczęła niedawno.

Kiedy zaczynamy widzieć – ile z przekonań w naszej głowie – nie opiera się na faktach, a jest zbiorem wytworów wyobraźni, jak wiele jest w nich chaosu i naleciałości z różnych źródeł, jak często NIE SĄ ONE SPÓJNE Z NASZĄ GŁĘBIĄ, nie są wzmacniające i nie wspierają ŻYCIA W ZGODZIE Z POTENCJAŁEM, który każdy z nas w sobie nosi. Jak często blokują nas samych na BUDOWANIE MIŁOŚCI do siebie samych.

Ale możemy powiedzieć stop. I zacząć świadomie budować tę miłość. Bo to akt największej odwagi. Na naszej miłości do samych siebie skorzysta cały świat 😉 Skorzystamy my – a tak naprawdę jeżeli chcemy zacząć jakąkolwiek zmianę w świecie – to musimy zacząć od siebie. Skorzysta nasze najbliższe otoczenie – bo nasza dobra energia będzie emanować także na naszych bliskich. Skorzysta wreszcie szersza grupa ludzi – bo robiąc z miłością cokolwiek zdecydujemy się robić – dotrze to do innych ludzi w bezpośredni lub pośredni sposób.

Dotarło do mnie, że bardzo wiele osób, z którymi pracuję coachingowo, czy spotkałam podczas moich warsztatów online albo są Czytelnikami książki „Zdrowa Nadzieja” – doświadcza z mojej strony ciepła i wsparcia w kontekście poczucia, że MOGĄ BYĆ SOBĄ I TAKIE/TACY JACY SĄ – stanowią WARTOŚĆ. Że słyszą i zaczynają dochodzić do tego samodzielnie, że o ich wartości stanowi fakt, że SĄ. Nawet jeśli coś im nie wyjdzie – nie zmienia to ich niepodważalnej wartości.

fot. Jola Aleksandrowicz

Jak było u mnie?

Kiedy zastanawiam się nad sobą, swoją zmianą, kryzysem, który przeszłam (jak wykorzystałam kryzys do rozwoju i budowania swojej siły przeczytasz w książce „Zdrowa Nadzieja” dostępnej TUTAJ) i drogą, na której teraz jestem – to zauważam, że tak naprawdę wszystko zaczęło się od pracy nad samoakceptacją. Nad codziennym przekształcaniem przekonań, że przecież „powinnam być jakaś”, że nie „powinnam czegoś robić, czuć, myśleć…” na takie, które zaczęły mnie wzmacniać i rozwijać. Nad budowaniem autoempatii i przyzwoleniem samej sobie, że mogę próbować robić to co naprawdę gra mi w duszy, że mam prawo tak jak każdy człowiek – być sobą i doświadczać szczęścia wynikającego ze spełnienia. Siebie. Na swoich zasadach.

W spójności z własnymi wartościami i potrzebami. Tylko, że najpierw musiałam dowiedzieć się jakie są te potrzeby i wartości. Uświadomić sobie bardzo wiele przeszkadzających schematów myślenia.

Co jest jednym z ważniejszych sposobów na budowanie samoakceptacji w moim doświadczeniu? Sposobów na to, żeby dać sobie przestrzeń i USŁYSZEĆ SIEBIE? U mnie sprawdzało się i sprawdza się: bieganie (biegowe mindfulness), kontakt z Naturą i Ciszą, praca z przekonaniami, korzystanie z narzędzi coachingowych i rozwojowych (w tym książki, warsztaty, webinary), mindfulness. Dzisiaj zaproszę Was do jednej z metod 🙂

 

Medytacja życzliwości

Dzisiaj chciałabym zaprosić Cię do doświadczenia medytacji życzliwości (zwanej także medytacją miłującej dobroci), ponieważ czuję, że ma ona ogromną wartość. Nie opierajmy się jednak tylko na moich odczuciach 😉 Również badania wskazują, że ta forma medytacji uczy nasz mózg większej empatii (i autoempatii), dobra, wspiera nas w nawiązywaniu głębszych relacji z samymi sobą i z innymi ludźmi, a także wpływa na nas kojąco – łagodzi stres, napięcie, nasze lęki.

Ze swojej strony mogę powiedzieć, że zakochałam się w tej praktyce i lubię do niej powracać. Jest kojąca, pozwala uświadomić sobie, że każdy z nas ludzi… każda z istot – pragnie czuć szczęście… spokój, spełnienie i bezpieczeństwo. I każdy z nas ma do tego prawo.

Pozwala dać sobie zielone światło – do bycia istotą w pełni wartościową – nie lepszą ani gorszą od innych. Tak samo – bardzo wartościową.

Ani wywyższanie się, ani umniejszanie sobie – nie są dobrą ścieżką. Żyjemy w świecie, w którym mnóstwo jest ocen, porównań i narracji „lepszy/gorszy”, jednak ja zachęcam Cię do zastanowienia się – czy chcesz w taki sposób funkcjonować i postrzegać świat. Zrozumiałam, że każdy z nas ma ogromny wpływ na rzeczywistość – przede wszystkim od tego jak myślimy – zależy także to jak się czujemy… jak wchodzimy w relacje, jak inni ludzie się przy nas czują. Ja chcę żeby ludzie czuli się przy mnie bezpiecznie, spokojnie i dobrze… Żeby czuli się na swoim miejscu. I sama również dbam o to, żeby budować w sobie takie nastawienie. Jesteśmy wartościowi. Nie ma potrzeby walczyć o to kto bardziej… bo każdy z nas jest – INACZEJ, na swój niepowtarzalny sposób.

Wracając do medytacji życzliwości – ona wesprze Cię w budowaniu takiego pozytywnego, dobrego nastawienia – ukierunkowanego na bycie życzliwym, kochającym w stosunku do siebie samego i do innych ludzi.

 

Instrukcja do medytacji życzliwości

Usiądź w wygodnej dla siebie pozycji – możesz z prostymi plecami na krześle, możesz na poduszce medytacyjnej (lub zwykłej poduszce, którą masz w domu). Poczuj swoje ciało i zaobserwuj jak się masz. Jak czujesz się w ciele w tym właśnie momencie? Jak odczuwasz poszczególne części ciała? Odczuwasz rozluźnienie, napięcie, ciepło, zimno? Skoncentruj się na swoim ciele i daj mu akceptację i pełnię uwagi. Po chwili uważności na ciało – przenieś swoją uwagę na oddech i koncentruj się na nim przez kilka minut – zaobserwuj gdzie odczuwasz go najmocniej (w klatce piersiowej? w brzuchu? w nozdrzach? jeszcze gdzieś indziej?). Nie zmieniaj swojego oddechu – po prostu obserwuj, zauważaj go takim jakim jest.

Po takim krótkim wstępie – daj sobie miłującą dobroć, życzliwość – powtarzaj w myślach następujące zwroty:

„Obym był szczęśliwy, obym był zdrowy, obym był bezpieczny, obym był spokojny”.

Możesz wybrać jeden z nich/kilka, możesz też dołożyć jakiś zwrot od siebie (np. obym był spełniony etc.). Powtarzaj je w myślach przez chwilę, rób to z uwagą i pełnym zaangażowaniem. Zaobserwuj także czy pojawia się ciepło w klatce piersiowej, uczucie błogości? A może obojętność? Po prostu to zaobserwuj i wróć do wypowiadania zwrotów – rób to uważnie.

Po chwili skieruj słowa życzliwości w kierunku wybranej, bliskiej Ci osoby (którą kochasz, a ona kocha Ciebie i jest dla Ciebie dobra, a Ty dla niej). Wyobraź sobie tę osobę i skieruj do niej te same życzenia które kierowałeś do siebie „Obyś był szczęśliwy, obyś był zdrowy, obyś był bezpieczny, obyś był spokojny”. Ważne, żebyś czuł dobrą intencję słów, które wypowiadasz w myślach.

Kolejnym etapem jest skierowanie dobrych życzeń zgodnie z powyższą instrukcją do osoby, którą znasz słabo, jest dla Ciebie neutralna – np. sąsiad, którego czasem widujesz.

Wreszcie – skup się na osobie, z którą masz jakiś problem – być może Cię irytuje, być może macie konflikt, trudno Wam się porozumieć. Postaraj się skupić przez chwilę  – nie na tym, co Was dzieli, ale na złożeniu jej dobrych życzeń – takich jak w minionych etapach: „Obyś był szczęśliwy, obyś był zdrowy, obyś był bezpieczny, obyś był spokojny”.

Ostatnim etapem medytacji życzliwości jest przesłanie miłującej dobroci do większej liczby osób – możesz rozszerzyć ją do wszystkich żyjących istot – włączając w to także siebie samego: „Obyśmy byli szczęśliwi, obyśmy byli zdrowi, obyśmy byli bezpieczni, obyśmy byli spokojni”.

Zakończ medytację krótką chwilą uważnego bycia. Pozwól sobie doświadczać emocji i myśli, które się pojawiają, niech swobodnie przepłyną przez te kilka kolejnych momentów.

TUTAJ możesz OBEJRZEĆ, WYSŁUCHAĆ, WZIĄĆ UDZIAŁ W PROWADZONEJ przeze mnie MEDYTACJI ŻYCZLIWOŚCI 🙂

Refleksje

Pamiętam, że kiedy praktykowałam tę medytację po raz pierwszy – to pojawiło się we mnie ogromne wzruszenie. Poczułam całą sobą – to jak jesteśmy do siebie podobni. Jak nasze człowieczeństwo (czy nawet szerzej nasze współistnienie z wszystkimi istotami żywymi na tym świecie) zbliża nas do siebie. Uświadomiłam sobie, że często zapominamy o tym, że zarówno my, jak i inni – chcemy po prostu MIŁOŚCI. Zacznijmy więc od dania jej samym sobie… To wiele zmienia 🙂

Po swojej medytacji życzliwości – zastanów się i zaobserwuj – jakie pojawiły się w Tobie emocje, myśli? Czy ta medytacja pozwoliła Ci coś zauważyć? Może będzie z Tobą na dłużej? A może była inspiracją do tego, żeby coś ważnego sobie uświadomić?

Będzie mi miło jeśli podzielisz się swoim doświadczeniem poniżej w komentarzu 🙂

 fot. Unsplash

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

Zapisz się na bezpłatne LISTY OD SERCA i odbierz w prezencie FRAGMENT książki “Zdrowa Nadzieja” TUTAJ

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

♥ ♥ ♥

Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to “Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ

♥ ♥ ♥


You may also like