SPOKÓJ pod powierzchnią


SPOKÓJ pod powierzchnią

Paleta emocji

Każdy dzień – to całe mnóstwo działań. Myśli. Emocji. Są sytuacje w których musimy mierzyć się z wyzwaniami, które wzbudzają w nas ogromny lęk. Są sytuacje, w których nie rozumiemy tak do końca – co się w nas dzieje. Zdarza się czuć bezradność, innym razem złość, czasem strach albo wstyd. Oczywiście, że doświadczamy także radości, spełnienia, zadowolenia, spokoju (a przynajmniej nam tego życzę :)). Ale jeśli chodzi o nieprzyjemne emocje – to wielu z nas nie chce ich czuć, nie chce ich doświadczać. Chce od nich uciec. Chce się ich pozbyć. Czuje rozczarowanie samym sobą – bo „nie powinnam się tak czuć”. Bo przecież „człowiek dojrzały, człowiek radzący sobie ze swoim życiem – tak się nie czuje.” BOŻE. Jak mogłam kiedyś wierzyć w tę straszną, przeokropnie niszczącą bzdurę.

 

“Każda burza ma spokój za swoimi plecami.”

Emocje – podobnie jak myśli – nie są naszą esencją. To powierzchnia. To nasza skorupka. Doświadczanie ich jest zupełnie naturalne i uciekanie od nich, odcinanie się albo zamrażanie… to strategie na krótką metę. Czasem na lata. Niektórzy ludzie żyją tak przez całe życie. Tylko czy to jest dojrzałość? Czy dojrzale jest UDAWAĆ, że jest się zawsze w pełni w formie? Czy dojrzale jest być robotem, który nigdy nie czuje lęku, złości, bezradności, zmęczenia, smutku? To jest ucieczka od siebie, która prędzej czy później kończy się jakimś krachem. Poczuciem przytłoczenia. Depresją. Nerwicą. Albo poważnym problemem zdrowotnym. Poczuciem braku sensu. Bo faktycznie – bycie robotem na dłuższą metę się nie sprawdza. Podobnie jak bycie perfekcjonistą albo uciekanie w lenistwo, czy przeciwnie – w pracoholizm. To się nie sprawdza. Każda forma ucieczki od DOSTRZEGANIA WŁASNYCH EMOCJI – prowadzi do problemów.

I powiem szczerze – nie wiem jak mogłam kiedyś żyć bez lasu, biegania, mindfulness, medytacji (mam na myśli podejmowanie tych aktywności każdego dnia – któreś z nich), które są buforem – pozwalającym mi POCZUĆ i zaobserwować co się tak naprawdę we mnie dzieje. Co czuję. Jakie myśli za tym stoją. I oczywiście mam wówczas wpływ na to, żeby podjąć świadomą decyzję co z tym zrobię. Być może pora przepracować jakieś przekonanie które mi nie służy. Być może pora już wyjść z bezpiecznej strefy komfortu, która na dłuższą metę mnie męczy. Albo wręcz przeciwnie – może pora już zwolnić i przestać nieustannie podejmować nowe wyzwania, bo tak naprawdę chcę czegoś innego.

 

Po prostu obserwuj

ALE OBSERWUJĄC swoje emocje, przyglądając się swoim myślom – stając w akceptującej pozycji, pozwalając sobie bez oceny na to, żeby uznać, że czuję się teraz właśnie tak..że to jest np. lęk albo że to jest złość… wówczas pozwalam sobie ŚWIADOMIE zdecydować co dalej. Jaki krok teraz chcę podjąć. Bez udawania, że jest inaczej niż jest. To bywa trudne, ale jest budujące w dłuższej perspektywie. Pozwala nam stać na własnych nogach. Odzyskać panowanie (bo słowo kontrola mi tutaj nie pasuje) nad swoim życiem.

Nie chodzi o to, żeby dać się porywać swoim emocjom. Nie chodzi o to, żeby się w nich pławić… Absolutnie nie. Chodzi o to, żeby uznać – aha – „to jest strach”, „to jest irytacja”, „to jest złość”. I wówczas zdecydowanie łatwiej jest nam puścić te emocje. Dać im przepłynąć. Świadomie zdecydować jak się w ich obliczu zachowamy. Pomyśleć czego tak naprawdę potrzebujemy… być może ta emocja komunikuje nam coś ważnego dla nas.

A wreszcie możemy odkryć, że pod powierzchnią CAŁEJ PALETY EMOCJI, które towarzyszą nam na co dzień – JEST GŁĘBOKI SPOKÓJ. PO PROSTU JEST. Nie trzeba sobie na niego zasłużyć. Nie trzeba o niego zabiegać. Można go odkryć w spokojnym bezruchu. Można go odkryć w ciszy. W lesie.  Można go odkryć w sobie. Emocje to naprawdę tylko powierzchnia.

 

Krótka medytacja dla Ciebie

Bądź ze sobą chociaż przez 10 minut w ciszy – np. w lesie, albo w spokojnym miejscu w domu – i skup uwagę na oddechu. Niech będzie Twoją kotwicą, do której będziesz wracać kiedy myśli i emocje zaczną Cię pochłaniać. Uznaj je, zauważ że są, ale wróć do oddechu. Nie przywiązuj się do tego, co Cię porywa. Wracaj do swojego ciała. Czuj je. Oddychaj. Bądź. SPOKOJNIE – życie jest niesamowite 🙂 Nawet jeżeli teraz czujesz jakiś dyskomfort – wszystko płynie i zmienia się. Każda chwila to nowa szansa na kolejny krok – zdecyduj świadomie jaki będzie 🙂

 

EPILOG

Wychodzę z domu o poranku. Czuję lekki chaos i pomieszanie. A z każdym biegowym krokiem czuję coraz silniej, że płynie przeze mnie bezradność. Tak właśnie postrzegam to uczucie będące mieszanką irytacji, lekkiego zwątpienia, bo jest pewna kwestia w moim życiu z którą nie do końca potrafię się uporać od kilku miesięcy. Ale równocześnie mam świadomość, że podjęłam odpowiednie kroki i działam w kierunku poprawy tej niedogodności. Niedogodność – to dobre słowo, bo żyję tak jak potrafię najlepiej, działam, kocham, a to co budzi nieraz moją bezradność nie jest w obszarze mojej kontroli (uprzykrza nieco życie, ale na szczęście go nie rujnuje ;)). Kiedyś udawałabym sama przed sobą – że nie ma we mnie tej mieszanki irytacji, zwątpienia. A jeśli by się pojawiało – karałabym siebie myślami, że “nie powinnam się tak czuć”. Dzisiaj działam inaczej.

Ok – widzę – “oto bezradność”. Biegnę wśród brzózek, jestem w lesie. Wyłania się moje ukochane pole. Czuję promienie słońca na policzku. Już mi lepiej. Dobiegam do miejsca, w którym jeszcze nie tak dawno na polu rosła kukurydza. Zatrzymuję się. Postoję tutaj kilka minut, dam sobie chwilę na medytację na świeżym powietrzu. Zamykam oczy i po prostu jestem. Początkowo moje ciało jest rozchwiane, czuję że nie mogę złapać balansu. I w porządku – po prostu to zauważam. Po kilku chwilach mam wrażenie, że wypuściłam korzenie niczym jedna z okolicznych sosen. Słyszę coraz więcej dźwięków, których wcześniej nie zauważałam. Daję im swoją uwagę. Pięknie śpiewają ptaki. Później koncentruję się na odczuciach płynących z mojego ciała, czuję lekkie napięcie w barkach, które jednak stopniowo ustępuje. Czuję i słyszę swój oddech. Jestem. Po prostu. Zaczynam odczuwać przyjemne ciepło w brzuchu i klatce piersiowej, które mnie opatula niczym szalik, którego jeszcze nie noszę (piękna i ciepła jest ta jesień!). Jestem spokojna.

Ruszam dalej. Wracam do RUCHU, ale ze świadomością, że wewnątrz mnie jest BEZRUCH do którego mogę się udać kiedy poczuję taką potrzebę.

 

Fot. główne: Michael Niessl, Unsplash

Zdjęcia pozostałe: mojego autorstwa z dzisiejszego porannego biegowego mindfulness 🙂 (Magdalena Palmowska)

 

 

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

 

Zapisz się na bezpłatne LISTY OD SERCA i odbierz w prezencie FRAGMENT książki “Zdrowa Nadzieja” TUTAJ

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

 

♥ ♥ ♥

Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to “Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ

♥ ♥ ♥


You may also like