MOTYWACJA, A INSPIRACJA – CZYLI DLACZEGO CIĘ NIE ZMOTYWUJĘ, ALE BYĆ MOŻE SIĘ ZAINSPIRUJESZ ;)


MOTYWACJA, A INSPIRACJA - CZYLI DLACZEGO CIĘ NIE ZMOTYWUJĘ, ALE BYĆ MOŻE SIĘ ZAINSPIRUJESZ ;)

Początek roku jest dla wielu osób czasem obfitującym w postanowienia noworoczne – nie lubię ich. Zapytasz – jak to? Przecież jesteś coachem! Tak – jestem coachem od serca – ale nie od „motywacyjnego bełkotu” 😉 Przynajmniej taką mam nadzieję. Spokojnie – wszystko wyjaśnię kroczek po kroczku 🙂

Kiedy zacząć wprowadzać zmiany?

Uważam, że zarówno początek stycznia, środek kwietnia, jak i koniec sierpniasą dokładnie tak samo dobrym momentem, żeby zacząć wprowadzać w swoim życiu zmiany. Jakiekolwiek zmiany. Czy to będzie cel związany z rozwojem swojej pasji, rozwojem biznesu, budowaniem muskulatury, dbaniem o regularną aktywność fizyczną, codzienną medytacją, czytaniem większej liczby inspirujących książek, rozwojem osobistym, duchowym, czy cokolwiek innego – na czym Ci zależy.

Oczywiście jeśli dany moment w roku sprawia, że CZUJESZ się wspierany wzmacniany żeby proces zmian zapoczątkować – to skorzystaj z tego. Ważne jednak – najważniejsze… jest to – czy są to zmiany, na których świadomie Ci zależy. Czy wynikają one z Twoich POTRZEB, WARTOŚCI. Czy chcesz zaprosić je do swojego życia, bo tak mówi Ci wewnętrzny głos, do tego zaprasza Cię Twoje serce – intuicja – głęboka świadomość.

W przeciwnym razie… jeśli do zmian zaprasza Cię głos pochodzący tylko i wyłącznie z zewnątrz – obojętnie czy z bilboardu reklamującego tanie karnety na fitness/ czy z wrzeszczącej reklamy w radio/TV, że do lata zostało już tylko XYZ dni/czy jest głosem kogoś z rodziny, kto mówi Ci, że „powinieneś zrobić w końcu to i tamto”, że „musisz!”… Tego typu „motywacja” może nie zadziałać na dłuższą metę. Obawiam się, że w wielu przypadkach odnosi odwrotny skutek. Skąd pomysł, że coś „powinniśmy”, że cokolwiek „musimy”? 😉

 

Co z tymi postanowieniami noworocznymi?

Motywacje w postaci zewnętrznych, chwilowych, nagromadzonych w tym okresie roku komunikatów – działają zwykle na krótką metę. Sprawiają, że przez chwilę na moich biegowych ścieżkach zdarza mi się spotkać kilku biegaczy więcej niż zazwyczaj (chociaż raczej to i tak rzadko, bo biegam po lesie;)). Że mój mąż na siłowni musi stać w kolejce, żeby wykonać swój zestaw ćwiczeń etc. 😉 Przepraszam Cię za głównie sportowe przykłady, ale jakoś są one dla mnie najbardziej wyraziste – bo bardzo wielu ludzi od nowego roku chce „schudnąć, lepiej wyglądać, być fit”. Ja już tutaj zatrzymałabym się i zastanowiła nad motywami, które stoją za tymi celami. Czy motywacja, którą oprzemy tylko i wyłącznie o zewnętrzne atrybuty – ma szansę przetrwać na dłużej? Być może taka motywacja okaże się impulsem – który wywoła pozytywną falę inspiracji… ktoś zakocha się w sporcie, który wcześniej traktował tylko jako instrument osiągnięcia celu – jakiegoś określonego wyglądu. I wówczas –  cudownie! Pisałam o tym więcej w „Zdrowej Nadziei” w rozdziale poświęconym bieganiu – że tak naprawdę cokolwiek było impulsem, zapalnikiem do zapoczątkowania tej aktywności – ma szansę zejść na dalszy plan, kiedy odkryjesz ogromną radość i całe mnóstwo korzyści z biegania. Przyjemność. Są jednak osoby, który danej aktywności wcale nie pokochają – nie będzie ona dla nich… Wszak jesteśmy różni. I zamiast poszukać innej aktywności – np. zamiast siłowni spróbować jazdy na rowerze – zniechęcą się. Bo chodziło tylko o efekt zewnętrzny – do którego jednak nie było w parze przyjemności z danej aktywności. I wówczas może pojawić się rozczarowanie, poczucie porażki etc.

Szczerze mówiąc uważam, że życie jest za krótkie, żeby robić coś tylko i wyłącznie dla efektów… DROGA liczy się zdecydowanie bardziej. Tylko to co „tu i teraz” jest tak naprawdę naszym doświadczeniem. Jeżeli Twoim celem jest „bycie bogatym””, a nienawidzisz pracy, która jest Twoim sposobem zarabiania pieniędzy – to zastanów się czy aby na pewno podążasz swoją ścieżką. Podobnie jeśli Twoim celem jest „bycie fit” (Boże jak ja nie trafię tego sformułowania :D) – a nienawidzisz trenować z trenerką X, Y, Z – to zastanów się czy to jedyna droga… może możesz połączyć przyjemne z pożytecznym… znaleźć aktywność, która przyniesie Ci nie tylko spalanie kalorii, ale i radość, przyjemność, odpoczynek psychiczny, zadowolenie? Dla mnie na przykład siłownia i biegający na bieżni ludzie – to widok, który mnie przygnębia, szokuje i zastanawia jednocześnie. Rozumiem siłownię w kontekście ćwiczeń siłowych, wzmacniania poszczególnych mięśni etc., ale nie rozumiem jak można wybrać bieganie po „kołowrotku” wgapiając się w sztuczny monitor – zamiast biegania po lesie/parku. Ok – tutaj wdarła się moja ocena – bo oczywiście będą i tacy, dla których bieganie na bieżni będzie zdrowsze/bardziej zjadliwe/jakieś jeszcze bardziej. I jeśli takie jest dla nich – to powinni się tego trzymać. Tak naprawdę wiesz co? Guzik powinno Cię obchodzić co o Twoich pomysłach myśli pan X/teściowa/sąsiad/Magda Palmowska;)/wstaw dowolne ;))) Rób to – co czujesz, że chcesz zrobić. Jeżeli nikogo przy tym nie krzywdzisz – to masz do tego święte prawo! Ważne, żeby dawało Ci to radość 🙂 Bo dla radości tutaj jesteśmy, wiesz o tym prawda?

Zapisz się na Listy od Serca ❤ i odbierz fragment "Zdrowej Nadziei" w prezencie.

Wysyłaj mi swój newsletter (możesz wypisać się w każdym momencie)

 

Żeby zmiana mogła zaistnieć (na dłużej) potrzeba prawdziwej, WEWNĘTRZNEJ CHĘCI, iskry

Z każdym rokiem mojej obecności na tym świecie – zaczynam odchodzić coraz bardziej od ochoty na tryb „walki” w jakimkolwiek obszarze życia… Już kiedy słyszę hasła typu „wygraj ze swoimi słabościami”, „walka o piękną sylwetkę”, „pokonaj siebie” bla bla bla – to czuję jakieś takie pustosłowie. Walka nie ma nic wspólnego z miłością. Walka jest odwrotnością spokoju. Walka = wojna. Nie chce urządzać we własnym życiu poligonu, gdzie „muszę walczyć”. Bardziej chodzi wg mnie o odkrywanie tego, co życie nam proponuje – co nasz wewnętrzny głos serca nam podpowiada – wsłuchiwanie się w ten głos i DZIAŁANIE Z RADOŚCIĄ. Prędzej z radością powiem Ci – “pokochaj siebie” – nikt tutaj nie jest Twoim wrogiem. Nie musisz walczyć ani ze sobą, ani ze światem…  Oczywiście nie oznacza to, że zawsze jest tylko przyjemnie, ciepło i miło, ale czasem również potrzeba całego wiadra wytrwałości, cierpliwości i akceptacji… Ale INTENCJĄ jest DZIAŁANIE Z MIŁOŚCIĄ do siebie, do świata, INTENCJĄ jest ROZWÓJ, a nie walka… Miłość, nie wojna ze światem.

 

Czy można kogoś zmotywować do zmiany?

Wracając jeszcze do tematu motywacji – chciałabym nawiązać do tematu „motywowania” przez innych.

Po pierwsze – nie możemy kogoś ZMOTYWOWAĆ – a ostatnio zdarzyło mi się usłyszeć – „jak mam go zmotywować?”. Nie możesz – po prostu to nie jest możliwe, ponieważ każdy z nas jest jednostką samodzielnie myślącą, czującą, doświadczającą. Możesz kogoś zmusić, ale nie zmotywować. I chyba nie o to Ci chodzi 😉

 

1) Jest jednak światełko w tunelu – jeżeli zależy Ci na tym, żeby kogoś wesprzeć w zmianie – to możesz tą osobę ZAINSPIROWAĆ. To pierwsza z możliwości.

Tak – inspirujemy się wszyscy nawzajem na tym planie naszego życia. Inspirować możesz innego człowieka (również tego, który żyje tuż obok Ciebie..z Tobą) swoim przykładem. Pokazując, że Ty dążysz do realizacji SWOICH CELÓW, marzeń, zamiarów. Nie chodzi o to, że musisz robić to samo, co chcesz, żeby on zaczął robić 😉 Chodzi o to, żeby zająć się najlepiej jak potrafisz swoimi celami – swoimi pasjami, marzeniami, zamiarami. Wówczas (oczywiście nie wiadomo kiedy i czy w ogóle;)), ale wówczas jest wielka szansa, że ludzie wokół Ciebie zaczną również szukać swoich prawdziwych potrzeb płynących z serca… że też będą chcieli tak jak Ty – robić swoje.

I oczywiście nie masz wpływu czy tym „ich” będzie regularne odwiedzanie siłowni, czy budowanie modeli samolotów, czy pisanie bloga, czy jazda na motocyklu, czy szydełkowanie, czy pisanie książek, czy gotowanie zdrowych i kolorowych posiłków, czy jeszcze cokolwiek innego… Trzeba po prostu pamiętać, że rozwijając się w swoim życiu – inspirujesz innych do podążania ich drogą rozwoju.

„Każdy za siebie.”

„Bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć w świecie.”

czy innymi słowy –

“Chcesz zmienić świat? Zmień siebie.”

 

Pamiętajmy, że motywacja wewnętrzna może zacząć rodzić się w człowieku, kiedy jest na to gotowy… kiedy coś zrozumie, kiedy dotrze do jakiegoś punktu w swoim życiu i przede wszystkim kiedy on CHCE ZMIANY. Będzie w nim gotowość do odkrycia refleksji… która zaprowadzi go do podjęcia działania.

Wówczas bardzo pomocne bywa korzystanie z inspiracji (sama uwielbiam czytać, czy brać udział w warsztatach, żeby się zainspirować!). Wówczas – człowiek zaczyna otwierać się na różne źródła wsparcia jego celu. Może korzystać z pomocy osób bardziej doświadczonych w danym temacie, może korzystać z rozmów coachingowych, może uczestniczyć w szkoleniach i warsztatach, czytać, oglądać, szukać, zdobywać wiedzę, brać udział w zajęciach.

I ZMIANA nastąpi jeśli będzie podlewał, pielęgnował, wytrwale dbał o to ziarenko inspiracji, które zacznie się rozrastać do potężnych rozmiarów drzewa. Zbuduje on MOTYWACJĘ WEWNĘTRZNĄ silniejszą niż jakakolwiek przeszkoda. O motywacji – tej, która naprawdę ma sens – tej która opiera się o samoświadomość – pisałam TUTAJ.

A jeśli już o inspiracjach mowa – to uważam, że jednym z cudowniejszych narzędzi wspierających nasze spójne z sercem Marzenia – Cele – jest Mapa Marzeń, do której stworzenia Cię zapraszam TUTAJ 🙂

2) Drugą opcją jeżeli chcesz komuś pomóc – ale tylko i wyłącznie kiedy masz jasne sygnały, że ta osoba tej pomocy oczekuje – czyli powie Ci o tym, albo zaczyna podejmować jakieś nowe działania – jest WSPIERAĆ JEJ CEL, MARZENIE, ZAMIAR.

Co to oznacza? Po pierwsze nie przeszkadzaj, czyli – nie podcinaj skrzydeł powątpiewaniami czy aby na pewno się do tego nadaje, nie mów że przecież próbowała już kiedyś realizować jakiś cel i się nie udało – więc i tym razem pewnie nic z tego nie będzie etc. Tego typu teksty nie wpływają dobrze ani na Waszą relację ani na budowanie delikatnej na początkowym etapie motywacji wewnętrznej osoby, która chce zrealizować swoje zamierzenie.

Tak naprawdę coraz bliżej jest mi podejścia, że żadna krytyka nie jest dobra. Jeżeli ktoś nie prosi Cię o informację zwrotną – to tak zwana “konstruktywna krytyka” też nie jest mile widziana. Pozwala ona Tobie stanąć w pozycji “pseudoeksperta” – czyli dobrego wujaszka, który przecież “zrobiłby coś inaczej”, ale nic nie wnosi. Człowiek, który próbuje coś zmienić, wkłada w jakąś nową dla siebie aktywność/w jakiś projekt serce, zaangażowanie – nie potrzebuje słuchać, że x, y, z – jest nie tak jak “powinno”. Jeżeli będzie potrzebował profesjonalnej porady, wskazówki co robić inaczej – zgłosi się – nie wiem czy do Ciebie – ale jeśli tak – nie zawiedź go proszę. Bądź wsparciem – takim jakiego sama/sam oczekiwałabyś/oczekiwałbyś w podobnej sytuacji.

Na koniec małe zwierzenia 😉

Wiem jak trudno jest kiedy niewiele osób wierzy w Twój pomysł. Tak było na początku tego bloga, na początku mojej działalności coachingowej, na początku gdy w sercu urodziła się “Zdrowa Nadzieja”. Ale wiem też, że osoby, które są nieliczne… a jednak wierzą w Ciebie – potrafią dodać skrzydeł w największym kryzysie i pomagają… dzięki nim podnosimy się i idziemy dalej w kierunku naszych marzeń. Oczywiście, że siła, determinacja i działanie są naszą zasługą, ale ogromną zasługą tych Osób jest wiara w nas, to że wierząc w nas… INSPIRUJĄ nas żebyśmy podążali w dalszym ciągu za głosem swojego serca. Ja mam w życiu takie osoby – bardzo Wam dziękuję. Wy wiecie 😉 To nieoceniona MOC, WSPARCIE działają CUDA, dosłownie.

Jeżeli Ty także potrzebujesz takiego nieoceniającego wsparcia, wiary w Twój pomysł, kogoś kto wysłucha, wesprze i doda Ci sił, żebyś dalej podążała/podążał ścieżką, o której marzysz – to zapraszam Cię do siebie na sesje online (magda@coachingserca.pl) 🙂

 

A już 10.01 zapraszam Cię do udziału w warsztacie online, który poprowadzi Cię do stworzenia Twojej Mapy Marzeń… 🙂 <3

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

Zapisz się na bezpłatne LISTY OD SERCA i odbierz w prezencie FRAGMENT książki “Zdrowa Nadzieja” TUTAJ

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

♥ ♥ ♥

Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to “Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ

♥ ♥ ♥


You may also like