0
Marzenia Miłość Pasja Podróże Rozwój osobisty

PROJEKT POKOCHAJ SIEBIE – wpis 4(MARZENIA SIĘ SPEŁNIA, KOPENHAGA, NALEŚNIKI, SŁUCHAJ SERCA)

Kochani, zapraszam Was do kolejnego wpisu w ramach Projektu Pokochaj Siebie 🙂 Tym razem będzie o spełnionych marzeniach, planach A i B i słuchaniu serca.

Masz marzenie? Zamień je w cel!

Marzenia ulotne, marzenia kruche, marzenia piękne i zwiewne jak chmurki na wietrze… żeby marzenia nie były już tylko snami, a stały się CELAMI (jakie to nieromantyczne słowo czyż nie?;)) trzeba włożyć w nie ŚWIADOMOŚĆ SIEBIE I TEGO JAK DZIAŁA ŚWIAT wewnątrz nas i na zewnątrz. Cele może i nie brzmią romantycznie – ale są planami, które przy odrobinie świadomości, odwagi (do robienia po swojemu) i CIERPLIWOŚCI, a także otwartego serca i głowy – możemy zrealizować. Nie chodzi absolutnie o to, żeby ujmować im romantyzmu, magii i cudowności! Chodzi o to, żeby po prostu JE PRZEŻYWAĆ, ICH DOŚWIADCZAĆ, a nie tylko o nich śnić.

Wiesz co? Kiedyś wydawało mi się, że marzenie zrealizowane straci odrobinę smaku… Dzisiaj wiem, że to nieprawda. Kiedy zrealizowałam swoje marzenie o napisaniu i wydaniu książki – poczułam, że mogę absolutnie WSZYSTKO, co tylko sobie wymarzę. Oczywiście nie równa się to siedzeniu z założonymi rękoma, ale z wkładaniem energii – w to na czym aktualnie mi zależy i co jest na mojej MAPIE MARZEŃ. Nie chodzi też o to, żeby nieustannie odczuwać potrzebę biegania do przodu – w przyszłość – która nie istnieje 😉 Chodzi o doświadczanie chwili obecnej, o doświadczanie życia i realizowanie zamierzeń – i docenianie ich kiedy właśnie SIĘ DZIEJĄ. A dziać się mogą… 🙂

Kopenhaga, naleśniki i zrealizowane marzenia

W tym roku marzyłam o tym, żeby odwiedzić Kopenhagę. Poczuć nastrój hygge. Na swojej mapie marzeń umieściłam zdjęcie z widokiem na rowery i kanał w tym skandynawski mieście. Bardzo podobne zdjęcie zrobiłam kilka miesięcy później (w zeszły grudniowy weekend) doświadczając swojego zrealizowanego marzenia 🙂

Kopenhaga. Naszym oczom ukazuje się Świąteczny Jarmark, na którym roi się od maleńkich drewnianych stanowisk, przy których kupić można różne pyszności. Jak pachnie… Chociaż na co dzień unikam cukru i glutenu – tutaj nie zamierzam opierać się świątecznej atmosferze i razem z Jankiem i Krzychem – zamawiamy maleńkie „Dutch pancakes” czyli coś na kształt naleśników, gofrów – z czekoladą 😀 My z Jankiem decydujemy się zjeść porcję na pół, a Krzychu w mgnienia oku pochłania swój przysmak z białą czekoladą – mam wrażenie, że zrobił to w sekundę – jakby obawiając się, że ktoś będzie chciał odebrać mu ten smakołyk.

Jedząc śmiejemy się, delektujemy miejscem, atmosferą, smakiem, swoją obecnością. Kiedy tam jesteśmy – przypominam też sobie jak około 6 lat temu jadłam ten sam smakołyk na świątecznym jarmarku w Belfast – podczas mojego wyjazdu na studenckie stypendium w ramach programu Erasmus. Byłam wtedy nieco zagubiona… ale wiedziałam jedno – że nie mogę przestać marzyć. Wyjazd na Erasmusa był jednym z moich marzeń, które zamieniłam w cel – pomimo, że niewiele było chętnych osób na takie wojaże u mnie na roku.. Pomimo, że sporo było ogarniania papierów i biegania, żeby cokolwiek załatwić. Pomimo trudności – wiedziałam, że mam jasny cel. Mam wrażenie, że zapoczątkowałam maleńką falę i kilka osób również zdecydowało się pojechać uczyć się przez jakiś czas za granicę. Nikt nie żałował tej decyzji. Dlaczego Wam o tym piszę właśnie teraz? Ponieważ WIEM, że jeżeli mamy marzenie – które być może naszemu otoczeniu nie przypadło do gustu – to mimo wszystko zamieniając je świadomie w cel i PODEJMUJĄC DECYZJĘ, ŻE ZROBIMY CO TRZEBA ŻEBY JE ZREALIZOWAĆ – po prostu tak będzie.

Według mnie jest jeden warunek – musimy podjąć decyzję na poziomie umysłu – zaplanować to działanie – ale najpierw – to marzenie musi wypłynąć z naszego serca… musi być ta energia, ta ulotna energia, to ciepło, które czujemy w sercu kiedy myślimy o jakimś swoim pomyśle. To ciepło PLUS zaangażowanie, DZIAŁANIE, cierpliwość, determinacja – i marzenie staje się rzeczywistością.

 

Dlaczego niektórzy nie realizują swoich marzeń?

Niektórzy dlatego, że pewnego dnia przestają to robić… przestają wsłuchiwać się w TĘSKNOTĘ SWOJEGO SERCA i przestają pytać  – czego NAPRAWDĘ POTRZEBUJĘ, żeby napełnić się radością? Która jest… Miłością… która jest. Spełnieniem… które także jest na wyciągnięcie ręki.

Jest też druga grupa – która swoje serce owszem słyszy – ale nie podejmuje ZAMIARU, nie buduje konkretnej wizji. Bo… „nie mam czasu na pierdoły”, „nie mam pieniędzy na duperele”, „nie mam warunków na rozwój siebie, bo dziecko/pies/gotowanie obiadów/wstaw dowolne”, „nie mogę zrobić tego o czym marzę, bo co ludzie powiedzą?”, „nie spełnię swojego marzenia, bo przecież inni myślą, że to bzdura”, „Nie zrobię tego mimo, że moje serce do tego ciągnie, bo nie dam rady…”, „to dla mnie za trudne”, „za dużo czasu i wysiłku to kosztuje.. to za duże koszty, nie mam tyle czasu dla siebie”.

Ta grupa jest szczególnie bliska mojemu sercu – bo kiedyś PODOBNE PRZEKONANIA trzymały mnie w garści. I skoro ktoś w moim otoczeniu myślał „pisanie książki to strata czasu”, „prowadzenie własnej działalności jest zbyt trudne”, „na życie zarabiać można tylko pracą, która nie jest przyjemna”, „tworzenie i kreowanie z pasją to nie praca”, „pisanie może być co najwyżej twoim hobby”, „lepiej zająć się czymś poważnym… na przykład branżą finansową”, „bezpieczeństwo jest ważniejsze niż wolność”, „jeżeli coś jest nowe i nieznane to pewnie nic z tego nie będzie”, „porażki rujnują, a nie budują”, „uczenie się na błędach jest do kitu”, „rozwój jest przereklamowany” itd., itp. to ja pomimo, że serce mówiło.. zaryzykuj/spróbuj chociaż iść za swoim głosem… wolałam chwytać się planów B, które także nie okazywały się bezpieczne/przyjemne/dobre/rozwojowe. Tak długo jak działamy niezgodnie z wewnętrzną potrzebą serca – która ma się stać także naszym zewnętrznym celem, wizją… tak długo czujemy się niespójni. Brakuje nam motywacji. Nie czujemy spełnienia.

Na szczęście można powiedzieć STOP. Zatrzymać się, przyjrzeć sobie, temu co głęboko domaga się dostrzeżenia. I można zacząć działać. Powolutku. Kroczek za kroczkiem. Nawet ten maleńki kroczek w kierunku SIEBIE jest cenniejszy niż całe kilometry w kierunku, który nie należy do nas 🙂

ZAPISZ SIĘ NA LISTY OD SERCA ❤

i odbierz fragment "Zdrowej Nadziei" w prezencie.

Wysyłaj mi swój newsletter (możesz wypisać się w każdym momencie)

 

Życie to ryzyko – bez względu na to czy zdecydujesz się podjąć je w kierunku planu A, czy planu B… Tylko, że plan A pachnie maleńkimi naleśnikami na świątecznym jarmarku… pachnie świeżym papierem TWOJEJ samodzielnie napisanej i wydanej książki, smakuje słodko i słono jednocześnie, bo czujesz słodycz radości i łzy szczęścia…

A plan B? Po prostu nie jest Twój, więc czegokolwiek doświadczasz – czujesz się jakoś tak nieswojo? Idąc w swoim kierunku – bez względu jak bardzo pokręcony by on nie był… ale na bieżąco decydując – czego TERAZ chce moje serce… idą w tym kierunku – nawet „PORAŻKA” smakuje lepiej… uczy Cię pokory, cierpliwości. I zaczynasz dostrzegać, że najbardziej dumna jesteś z tego, że się nie poddałaś. I udało Ci się zrobić to tak – jak chciałaś. Albo po prostu udało Ci się spróbować, a w drodze pojawiły się jeszcze nowe – zupełnie magiczne lekcje 🙂 To jak…? Chyba potrafisz ZACZĄĆ? To już bardzo dużo…

A jeśli chcesz zacząć ze mną podczas warsztatu online – MAPA MARZEŃ, który rusza już 10.01 – to serdecznie Cię zapraszam <3 Twoja mapa będzie niczym kompas łączący Serce z Działaniem 🙂

Możesz też wziąć udział w livi’e na FB, który odbędzie się w najbliższą środę o 20:00 na moim fp TUTAJ porozmawiamy o marzeniach  🙂

fot. Unsplash

 

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

Zapisz się na bezpłatne LISTY OD SERCA i odbierz w prezencie FRAGMENT książki “Zdrowa Nadzieja” TUTAJ

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

♥ ♥ ♥

Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to “Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ

♥ ♥ ♥

You Might Also Like...