BEZPIECZNIE JEST DOŚWIADCZAĆ RÓŻNYCH EMOCJI


Bezpiecznie jest doświadczać różnych emocji

Perfekcjonista się boi…

W moim życiu bywały różne etapy. Przez okres edukacji byłam perfekcjonistką, która nieustannie wypadała „perfekcyjnie” na tle innych rówieśników. Utarło się nawet takie przekonanie, że jeżeli Magda twierdzi, że nie jest przygotowana do sprawdzianu to na pewno dostanie piątkę, a nie szóstkę. W dłuższej perspektywie stałam się niewolnikiem przekonań innych osób na mój temat. Zniewoliły mnie, bo sama zaczęłam myśleć, że inna osoba ma prawo mieć gorszy moment, ma prawo dostać pałę z fizy, albo po prostu zgłosić nieprzygotowanie do lekcji, ale nie ja.

Perfekcyjna prymuska z idealnym świadectwem z rządkiem szóstek, która w głębi serca bardzo obawiała się odrzucenia jeśli coś pójdzie nie tak. Trochę mi smutno i trochę żal mi tej dziewczynki kiedy sięgam pamięcią wstecz. Po prostu nie wiedziała, że może ponieść porażkę i bardzo dobrze poradzić sobie z emocjami, które wówczas przypłyną. Ich widmo powodowało paraliż i lęk. A taki paraliżujący lęk jest tak naprawdę największym hamulcem i ograniczeniem w naszym życiu.

 

Lęk przed potknięciem…

Później przyszedł moment poważnych wyborów, studiowania, pierwszych prac i sporych problemów wewnętrznych. Bo prymuska bała się upadków. Bała się doświadczać czegoś w czym nie była dobra, bo może się nie uda? Ktoś mnie źle oceni? Poczuję, że grunt pod nogami się wali… Poczuję… no właśnie co? Chaos? Niepewność? Czy całą gamę uczuć, które trudno mi było wówczas w ogóle nazwać. Tego typu myślenie doprowadziło do chowania prawdziwej siebie przed światem. Do chowania się, zakrywania własnych talentów i robienia rzeczy z nimi niespójnych. I co ciekawe – do doświadczania całej gamy nieprzyjemnych emocji pomimo tych tendencji ucieczkowych. Do doświadczania ogromnej masy frustracji powodowanej działaniami niespójnymi z wartościami, potrzebami. Do braku poczucia sensu. Ale takie doświadczenia również były mi potrzebne, żebym mogła uznać, że coś nie jest dla mnie interesujące.

 

Świadome przeżywanie emocji

Do czego zmierzam? Trudne emocje są naturalną częścią naszego życia. Ale próba uciekania przed nimi – czyli w moim przypadku wybieranie kiedyś planu „B”, żeby tylko nie odsłonić kawałka swojego serca na zranienie – przynoszą odwrotny efekt. Skutkiem takich zachowań jest poczucie odseparowania od siebie samego, poczucie, że nasze życie przestaje być nasze. I często eskalacja emocji. Wybuchy złości.

Dopiero z perspektywy czasu widzę wyraźnie jak kluczową rolę w naszym ROZWOJU ma umiejętność dostrzegania i PRZEŻYWANIA całej gamy emocji. Nie tylko tych przyjemnych i uskrzydlających jak np. radość, zadowolenie, satysfakcja, duma. Ale również takich jak złość, smutek, żal, rozczarowanie, niepokój. Dostrzeganie tych emocji. Obserwacja emocji i tego jak pod ich wpływem zachowuje się nasze ciało. Gdzie emocja się umiejscowiła w ciele. Mamy wówczas szansę być w prawdziwym kontakcie ze sobą, mamy możliwość w porę dostrzec co się z nami zadziało i na spokojnie pozwolić tej emocji przez nas przepłynąć. Bez zbędnej eskalacji. Bez eksplozji. Bez zatrzymywania jej. To my nawigujemy naszym życiem i to od nas zależy reakcja na emocję. Brzmi banalnie? Dla mnie uważność, biegowe mindfulness i medytacja to sposoby na bycie w kontakcie ze sobą i z moimi emocjami. Dzisiaj mogę powiedzieć, że sporo się nauczyłam, ale tak naprawdę ta nauka trwa przez cały czas każdego dnia. Jednak już wiem, że nie muszę uciekać. Mogę na przykład pozwolić sobie na dostrzeżenie, że jestem w stanie lekkiego niepokoju. Staram się go wyoddychać i działać dalej z tym, co akurat jest do zrobienia. Poza tym bardzo pomocna jest praca z przekonaniami  – budowanie tych wzmacniających i wspierających w miejsce niezdrowych. Dzięki temu pewne sytuacje, które kiedyś obfitowały w masę chaosu i nieprzyjemnych emocji – dzisiaj są przeżywane na spokojnie.

Posłużę się fragmentem z książki Jon Kabat – Zinna pt. „Gdziekolwiek jesteś bądź”, ponieważ myślę, że dobrze ilustruje on to o czym właśnie Ci opowiedziałam:

„Jeśli jesteś osobą zrównoważoną, o silnej woli, często możesz sprawiać wrażenie na innych, iż obce ci jest poczucie braku kompetencji, niepewności i urazy. Ta opinia może bardzo cię izolować i w końcu przynieść wiele bólu tobie i innym. Ludzie skwapliwie zaakceptują to wrażenie i będą zgonie je propagować, rzutując na ciebie osobowość Rycerza Niezłomnego, co nie pozwoli ci okazywać żadnych prawdziwych uczuć. Zasłonięty upajającą tarczą tego wyobrażenia i otaczającej cię aury, możesz bardzo łatwo stracić kontakt ze swoimi prawdziwymi uczuciami.”

Cieszę się, że zrozumiałam, że „perfekcja” nie istnieje i że doświadczanie różnych emocji nie jest oznaką słabości. Ważne jest to, że to my decydujemy jak w ich obliczu się zachowamy, a także czy będą nas blokowały na robienie rzeczy dla nas ważnych, czy też nie.

Przyznam szczerze, że doświadczenia minionych kilku lat, czyli doświadczenie kryzysu zdrowotnego, proces zdrowienia, napisanie i wydanie „Zdrowej Nadziei”, rozwój coachingowy, prowadzenie własnej działalności – okazały się być przecudownym poligonem doświadczeń. I jestem dzisiaj silniejsza, mocniejsza, uważniejsza nie tylko na innych ludzi, ale i na siebie samą. A może przede wszystkim na siebie. Ponieważ mocne osadzenie w sobie, przestrzeń zrozumienia, które budujemy – są dobrym punktem wyjścia do pracy z innymi ludźmi. Wiem, że w stanie nieogarnięcia samej siebie, w chaosie – nie będę dobrze służyć moim klientkom coachingowym. Dlatego dbam o ciszę, ciepło dla siebie i wyrozumiałość. Po prostu 🙂

Zachęcam Was do wykonania następującego ćwiczenia – zawsze wtedy kiedy poczujecie się wojownikami, którzy „nie mają prawa do słabości”:

„Zwracaj uwagę, jak jesteś przykry, gdy napotykasz na przeszkody. Próbuj być łagodny, gdy masz ochotę być twardy, szczodry, gdy masz ochotę odmówić, otwarty, gdy masz ochotę zaciąć się lub zamknąć emocjonalnie. Gdy pojawiają się żal lub smutek, spróbuj pozwolić im być. Pozwól sobie czuć to, co właśnie czujesz. Dostrzegaj wszelkie etykietki, jakie przyczepiasz do rozpaczy lub uczucia bezbronności. Puść wszelkie określenia. Czuj po prostu to, co czujesz, przez cały czas będąc świadomym każdej chwili, ślizgając się na falach <<wzlotu>> i <<upadku>>, <<dobra>> i <<zła>>, <<słabości>> i <<siły>>, aż spostrzeżesz, że żadne takie określenie nie jest w stanie w pełni opisać twego doświadczenia. Tylko doświadczaj. Ufaj swej najgłębszej mocy: być obecnym, być obudzonym.” (Jon Kabat – Zinn)

 

Fot. Jurica Koletic, Unsplash

 

Jeżeli masz ochotę popracować nad budowaniem poczucia WEWNĘTRZNEJ MOCY, przyjrzeć się swojemu KRYTYKOWI WEWNĘTRZNEMU (który może wzbudzać w Tobie blokujący perfekcjonizm), chcesz zrozumieć lepiej swoje reakcje emocjonalne – a także poznać dobrze metodę pracy z przekonaniami to warto skorzystać ze szkolenia mojego autorstwa „Jak działać pomimo strachu? Bój się i rób!” <3 Sprawdź czy to szkolenie jest dla Ciebie:

DLA KOGO  i zapisz się TUTAJ

Jeżeli często odczuwasz trudnych emocji, a szczególnie STRESU – to warto być rzuciła okiem na ten tekst: LINK.

 

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

♥ ♥ ♥

Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to „Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ

♥ ♥ ♥

 


You may also like