AUTENTYCZNOŚĆ WYMAGA ODWAGI


autentyczność wymaga odwagi

Co ja robię tu?

Biurowiec, trzecie piętro, open space. Młoda, na oko 25-letnia dziewczyna, ładna, miła, uśmiecha się delikatnie i rozmawia przez telefon z klientem. Rozmowa przebiega w języku angielskim, mówią na temat ustalenia jego planu spotkań na najbliższy tydzień. Jest poniedziałek, około godziny 11. Dziewczyna czuje się zmęczona. A tydzień dopiero się rozpoczął. „Byle do końca dnia…” – myśli i znowu uśmiecha się delikatnie w kierunku swojego „team leadera”, który bacznie ją obserwuje. W końcu jest na okresie próbnym. „Co ja tutaj robię?” – kolejna myśl Agnieszki, bo tak ma na imię.

Po kilku godzinach pracy przy komputerze: nad ustaleniem tygodniowych grafików kilku klientów, nad mailami – dotyczącymi umawiania ich spotkań – dzień pracy się kończy. „Co ja tutaj robię?”  – po raz kolejny myśli dziewczyna. Większość jej dni wygląda właśnie tak. Spędza 8 godzin w pracy, której nie lubi. Która nie przynosi jej satysfakcji. Która nie sprawia, że może rozwijać swoje talenty. Nawet zapomniała, że może jakieś ma. Nie wierzy w siebie mimo, że posiada wiele umiejętności, mimo że jest kreatywna – o tym też zapomniała.

Dni są prawie identyczne, praca monotonna. Ale przecież zarabia całkiem dobrze, pracuje w języku angielskim – wiele koleżanek ze studiów, które ukończyła pół roku temu – bardzo jej zazdrości. Agnieszka nie śpi po nocach i płacze w poduszkę. Nie rozmawia o tym z ludźmi, bo boi się, że ją ocenią. Że jest głupia, rozpuszczona, nieodpowiedzialna. Co ona sobie wyobraża? Co miałaby innego robić? Nie ma zielonego pojęcia. Ukończyła przecież administrację, która kompletnie jej nie interesuje. I nie zmienia nic. Robi swoje – które w rzeczywistości nie jest jej.

 

Nieświadomość

Agnieszka nie wie, że są ludzie, którzy mieli podobne trudności ze zdefiniowaniem swojej życiowej kariery. Nie podejrzewa, że wielu tzw. “ludzi sukcesu” przechodziło przez bardzo podobne kryzysy. Nie zastanawia się nad tym. Nie czyta o tym. A przecież mogłaby. Gdyby tylko poszukała. Gdyby otworzyła się na ludzi innych niż ci, którzy są w jej najbliższym otoczeniu. Którzy myślą inaczej. Ale osoby z jej otoczenia są podobni do niej. Też nieświadomi innych możliwości. Nieświadomi, bo zamknięci. A czasem wystarczy odrobina światła… informacje, świadomość, inspiracja… żeby ruszyć w życie bliższe naszym marzeniom.

A wiesz, co jest dla Agnieszki najgorsze? Co najbardziej ją paraliżuje od środka i sprawia, że jest zamknięta i nie szuka innych opcji? Lęk. Strach blokuje życie. Zamyka. Strach w umyśle jest więzieniem, które człowiek sam sobie stwarza.

Jeżeli ktoś Ci kiedyś powiedział – “Życie jest takie i takie. Wszyscy tak mają. Taka jest prawda. Nie ma innej drogi.” etc. to otwórz oczy. Każdy SAMODZIELNIE ustala swoje zasady gry. Na tym polega niezwykłość życia, która równocześnie jest paraliżująca dla wielu ludzi. Oczywiście żyjemy w określonych społeczeństwach, systemach i musimy pewnym normom i zasadom się podporządkować. Ale bardzo wiele możemy sami wykreować. Tylko często o tym zapominamy (lub nigdy sobie tego nie uświadamiamy!).

Wiesz co było dla mnie przełomowe? Kiedy zrozumiałam, że nawet największy autorytet może się mylić. Że jedynym autorytetem jest moje serce. Tyle. Koniec kropka. Ty wyznaczasz swoje zasady gry. Tylko i wyłącznie Ty. Zawsze masz wybór. Zawsze. Konsekwencje Cię przerażają? Poniesiesz porażkę i będzie bolało? Oczywiście, że może tak się zdarzyć. Ale poradzisz sobie. Tylko się nie bój. I podejmij swoją decyzję.

Wróćmy jednak do Agnieszki…

 

10 lat później

Chcesz usłyszeć kontynuację historii Agnieszki i tego, co wydarzyło się po 10 latach? Co wydarzyło się – gdy nie zmieniła pracy. Gdy zgasiła swój wewnętrzny bunt i płacz. Gdy zadecydowała – że nie chce szukać, nie chce próbować, nie chce zaryzykować bycia sobą..? Kiedyś marzyła o tym, żeby pracować jako projektantka wnętrz, ale kto by płacił za ustawianie mebli w salonie i sypialni? Agnieszka już się o tym nie przekona. Po 10 latach czuje się wypalona, brakuje jej pewności siebie. Ukrywa się za markowymi okularami i uśmiechem, który delikatnie wymusza… bez radości, bez błysku w oku. Robi nieswoje.

Po co są te maile, telefony, czynności administracyjne, które wykonuje przez większość swoich dni? Czy stoi za nimi jakieś jej marzenie? Czy czuje, że robi coś dobrego dla siebie i dla innych? Agnieszka nic już nie wie, nie czuje. Myśli, że tak trzeba. Nie wierzy, że można inaczej. Bo takie ma PRZEKONANIA. PRZEKONANIA, które ZABLOKOWAŁY JĄ i wciąż blokują przed podjęciem decyzji spójnej z jej wartościami, talentami, marzeniami. Czym pachną marzenia…?

Autentyczność

A mogło być inaczej… W innej czasoprzestrzeni. W innej rzeczywistości. Agnieszka spotkała osobę, która szczerze porozmawiała z nią o tym, co ją zjadało od środka. Dlaczego pracuje w miejscu, którego nie lubi, robiąc rzeczy w które nie wierzy? Agnieszka wypowiedziała głośno wszystkie MYŚLI, wszystkie PRZEKONANIA, które blokowały ją przez wiele lat. OBAWY. Lęki. Wypłakała swoją niepewność. I już była krok bliżej siebie i prawdy o tym, kim jest. Bolało, ale wiedziała, że teraz będzie inaczej.

Poszukała wsparcia, zaczęła rozumieć, że to, co myśli o sobie i o życiu – to nie jest jedyna obiektywna prawda. Zrozumiała, że ma prawo – i że nigdy nie jest za późno na szukanie swojego miejsca w świecie. I że to miejsce można ZMIENIAĆ!!!  Uświadomiła sobie, że ten cichy głos płynący z jej serca – jest ważny. Ważniejszy niż te nachalne, ostre, krytyczne głosy w głowie. Które mówią jej, że nie jest dość dobra. Które mówią, że powinna zajmować się „czymś konkretnym”, a projektowanie wnętrz przecież jest „niepewnym zajęciem dla elity najzdolniejszych”. A ona przecież do nich nigdy się nie zaliczy. Bo nie spróbuje.

Ale Agnieszka spróbowała. Zaczęła kroczek po kroczku poznawać siebie, swoje prawdziwe pragnienia, potrzeby. Zaczęła po godzinach realizować kurs projektowania. Później w weekendy urządzała wnętrza swoich znajomych, znajomych znajomych. Aż wreszcie dostała prawdziwe zlecenie. Rzuciła pracę w korporacji, której nie lubiła. Rozwijanie własnej działalności wymagało ogromnej samodyscypliny, odwagi, wiary, pracowitości i przetrwania wielu chwil niepewności. Ale Agnieszka czuła się wreszcie na właściwym miejscu. To było bezcenne i koszty takiej decyzji – nie miały aż tak dużego znaczenia. Oczywiście zdarzały się chwile zwątpienia, kiedy klient opłacał fakturę z opóźnieniem. Ale robiła swoje. Po 10 latach Agnieszka miała świetnie prosperującą firmę projektową. Była szczęśliwa. Bywała zmęczona, ale poniedziałki rozpoczynała z pozytywnym nastawieniem, energią i poczuciem, że chce więcej. Dać sobie i światu.

A Ty? Czujesz, że robisz swoje?

Jeśli podobnie jak Agnieszka – albo ja kiedyś – nie czujesz się na swoim miejscu, ale boisz się zmiany – przeczytaj “Zdrową Nadzieję”, którą napisałam z myślą o takich osobach. Osobach w kryzysie. Niepewnych siebie. Które czują, że chcą iść za głosem serca – ale się boją. Którym brakuje z tego powodu energii, a czasem wpadają w kłopoty zdrowotne. Ale przede wszystkim „remontu” potrzebuje ich umysł.

 

Fot. Aditya Saxena, Unsplash

 


You may also like