ZADBAJ O SWÓJ PORANEK


Zadbaj o swój poranek

MROCZNA WIZJA PORANKA 😉

Dzwoni budzik. Wyrywa Cię z głębokiego snu. Przez sypialniane zasłony nie przebijają się promienie słońca. Na dworze jest szaro. Przez Twoją głowę niczym naostrzona strzała przebiega myśl „Pośpię sobie jeszcze chwilę. Nie chce mi się wstawać. Jest zimno. Jest szaro. Dlaczego każdego dnia muszę wstawać żeby pracować i ogarniać cały ten bajzel? Czuję ogromne zmęczenie. Ten dzień na pewno przyniesie dużo wysiłku. Chcę już weekend. Chcę już urlop. Nienawidzę swojej pracy. Nie mam na nic czasu. Nie mam czasu na relaks.” etc. Nie będę przedłużała tej naszej wspólnej agonii  – Twojej z czytania, a mojej z pisania tak dołujących, demotywujących tekstów… a raczej myśli, które pojawiają się w głowach wielu osób o poranku.

CZĘSTY PROBLEM I ANTIDOTUM

To nie jest tak, że tylko w teorii mam świadomość, że „niektórzy ludzie” w ten sposób myślą o poranku i w ten sposób rozpoczynają nowy dzień. Który mógłby być cudowny i piękny. Ale trudno jest żeby rzeczywiście taki był – skoro od rana umysł wygenerował falę negatywnej energii. Owszem – podczas sesji coachingowych poznaję różne spojrzenia na życie – spotkałam osoby wypalone, z poczuciem, że w ich życiu – już od rana brakuje poczucia sensu, brakuje energii życiowej, brakuje motywacji. Ale nie tylko na sesjach spotykam się z takim problemem.

Przez jakiś czas sama doświadczałam takiego stanu. Braku energii, braku sił, poczucia, że nie chce wstawać, przestawiania budzika w nieskończoność i wstawania na ostatnią chwilę – byle tylko zdążyć do pracy, której nie lubiłam. Doświadczałam rozregulowania organizmu, poważnych problemów zdrowotnych i emocjonalnych. I wówczas – jak gwiazdka z nieba – spadło mi do życia regularne bieganie. Poranne bieganie przed pracą – zaczęło nadawać nie tylko moim porankom, ale i życiu nowego wymiaru. Właściwie to ono nie spadło jak gwiazda z nieba – bo musiałam – WRÓĆ – chciałam się jakoś ratować i małymi krokami zaczęłam pracować nad BUDOWANIEM NOWYCH NAWYKÓW. Nawyk – często kojarzy się pejoratywnie – czasem z uzależnieniami, ale warto zaprzyjaźnić się z tym słówkiem w kontekście swojej codzienności. Lubię też nazywać dobre, wspierające nawyki – RYTUAŁAMI. Oczywiście to nie zmienia tego, czym nawyk jest – ale słowa mają moc – i jeżeli ubierzemy swoją codzienność w piękne, magiczne słowa – np. wypracujemy sobie nasze codzienne RYTUAŁY (zamiast nawyki;)) to będzie nam się żyło przyjemniej i niezwyklej.

Wracając do porannego biegania – dzięki niemu dni zaczęły nabierać większego znaczenia. Znalazłam coś, co autentycznie mnie wzmacniało, sprawiało, że odkrywałam SPOKÓJ w swojej codzienności. Mindfulness. I już nic nie mogło zepsuć tego dnia (albo nie aż tak bardzo;)). Mniej więcej równolegle korzystałam z ogromnej mocy inspirujących książek. Dbałam o to, żeby przeczytać choć kilka stron zanim rozpocznę dzień pracy. Później przyszedł też czas na zaprzyjaźnienie się z Yoga Calligraphy Health System – czyli chiński system pracy z ciałem, oddechem i umysłem – bez którego dzisiaj nie wyobrażam sobie rozpoczynać dnia. Czytając książki przepisywałam inspirujące fragmenty na karteczki, zaczęłam korzystać także z gotowych afirmacji i budować swoje własne.

Jeżeli interesuje Cię temat tego, jak dokładnie wyglądał mój proces zdrowienia fizycznego i emocjonalnego, z jakich narzędzi korzystałam i jakie przekonania zbudowałam w swoim umyśle – koniecznie sięgnij po książkę mojego autorstwa – „Zdrowa Nadzieja” TUTAJ.

 

Wracając jednak do MOCY PORANNYCH RYTUAŁÓW – nie tylko sprawiają, że Twój dzień nabiera większego sensu, nie tylko masz ochotę wstać rano z łóżka, nie tylko robisz coś dobrego dla swojego ciała i ducha, ale także dzięki nim – ĆWICZYSZ SWÓJ UMYSŁ. Uczysz się, że jesteś jego panem – i nie musisz „gnać za każdą automatyczną myślą, która się w nim pojawi”. Jak to? Ano tak, że nawet jeżeli pierwsza Twoja myśl po przebudzeniu brzmi: „Nie chcę mi się. Śpię dalej. Nie mam na nic siły” to Ty wytrwale krok po kroku budujesz NOWY NAWYK (rytuał;)) i wstajesz – zakładasz przygotowane wieczorem ubranie i wychodzisz biegać, albo na spacer, albo rozkładasz się na macie/dywanie i ćwiczysz chociaż kilka minut.

I odczuwasz ulgę, radość, wdzięczność – bo „PO” czujesz na poziomie ciała i serca – że spełniłeś swoją prawdziwą potrzebę. Uczysz się w ten sposób nie tylko nowych sposobów działania, ale i myślenia. Zaczynasz postrzegać siebie jako pana swojego życia (bez megalomanii;)) – który decyduję o swoim szczęściu.

Bo szczęście to decyzja. I nie musisz podgrzewać emocji, które Ci nie służą. Nie musisz myśleć w destrukcyjny sposób. Zaczynasz coraz lepiej odnajdywać się w świecie własnego umysłu. „Napełniasz go” świadomie tym, czego potrzebujesz w swoim życiu – mądrymi, pełnymi pozytywnej mocy ideami z wartościowych książek, wspierającymi Twój rozwój inspiracjami w postaci afirmacji, ale też AKCEPTACJĄ, że nie musisz być robotem, najlepszym na świecie we wszystkim co robisz, nie musisz się porównywać, nie ma potrzeby bezustannie oceniać siebie i innych.

 

To wszystko ma wynikać z wykonywania rano kilku określonych czynności?

Owszem – to dobra baza, grunt do tego, żeby życie stało się Twoją przestrzenią tworzenia – na Twoich zasadach. Dzięki temu – jeśli będziesz dla siebie dobry, wspierający i nie poddasz się po pierwszych upadkach (wszak to normalne, że w budowaniu nowych nawyków pojawiają się momenty kryzysowe!!! Po to jest między innymi coach, żeby towarzyszyć Ci w drodze do realizacji zamierzeń  – żeby wspierać Cię jeśli zależy Ci na tym by wytrwać, nie poddać się gdy pojawią się „schody”) – odmieniasz swoje życie na każdym możliwym poziomie:

Na poziomie myślowym – nauczysz się świadomie korzystać ze wzmacniających afirmacji, wizualizacji – a także świadomie budować własne przekonania tak, aby faktycznie Cię wspierały, a nie ograniczały i osłabiały.

Na poziomie emocjonalnym – wpływając na swój umysł, uważnie przyglądając się i kształtując to co przez niego przepływa – nie pozwolisz już sobie na „przyklejanie się” do destrukcyjnych myśli; owszem dostrzeżesz je, ale nie będziesz musiał za nimi gnać, będziesz mieć na nie wpływ (z czasem coraz większy) i dzięki temu również częściej doświadczać będziesz przyjemnych emocji. Nie oznacza to, że emocje nieprzyjemne są Ci niepotrzebne – również będą obecne w Twoim życiu, ale nie w skrajnych formach… zdarzą się dni, gdy będziesz czuć smutek, ale jest duża szansa, że nie pochłonie Cię długotrwały stan depresyjny.

Na poziomie fizycznym – ciało odwdzięczy Ci się za troskę i poświęcony mu czas. Zaczniesz się częściej rozluźniać. Poprawisz stan swoich organów wewnętrznych poprzez ich lepsze natlenienie. Skorzystasz z dobroczynnej mocy endorfin. Nawiążesz lepszą relację z Twoim ciałem, której jest „domem”, „przyjacielem” – dzięki czemu zaczniesz je akceptować, staniecie się jednością (jeśli masz problem z jego akceptacją). Istnieje też duża szansa, że Twoje ciało stanie się bardziej wytrzymałe, odporne na trudności, a dodatkowo bardziej atrakcyjne wizualnie.

Na poziomie relacji – będziesz bardziej zadowolony z siebie, będziesz dbać o zdrowie ciała i serca – co przełoży się na większą akceptację dla innych ludzi, na mniejszą nerwowość, większą otwartość.

 

PORANEK PEŁEN MOCY

Dzwoni budzik. Spokojnie otwierasz oczy i nasycasz je odrobiną światła, która wpada do Twojej sypialni. Przeciągasz się i uśmiechasz pod nosem. Myślisz: „To będzie dobry dzień. Cieszę się już na moje magiczne rytuały. Wstanę, żeby mieć czas na swoją ulubioną porę dnia – poranek!:)” Za bardzo poleciałam? 😉 Niekoniecznie!

Oczywiście nie chcę przekazać Ci, że każdego dnia mam masę pozytywnej energii od rana i że zawsze wstaję z mocą i motywacją. Ludzie często przeceniają rolę motywacji. Ja korzystam z mocy NAWYKU  i do tego chcę Cię przekonać. Wstaję, bo przy łóżku są już gotowe ubrania. W głowie jest już konkretny plan na poranek – ustalony poprzedniego wieczora. Czyli np. że tego dnia na start idę rano biegać, a innego dnia na start ćwiczę jogę, a jeszcze innego dnia – rozpoczynam od medytacji analitycznej na macie. To nie jest tak, że rano zadaję sobie pytanie – „Czy dzisiaj przed rozpoczęciem obowiązków chce mi się wykonać codzienne rytuały?”. Nie zadaję sobie tego pytaniatylko robię swoje. Na początku bywało różnie i dlatego doskonale wiem, że to nie takie łatwe. Ale krok po kroku możemy to wypracować. Jeżeli od czasu do czasu zdarzy nam się „dzień lenia” to też jest w porządku. Potrzebujemy równowagi, wytrwałości, ale i akceptacji dla naszych słabości. Bądźmy wyrozumiali dla samych siebie, a jednocześnie dbajmy o to, by nie zaniedbywać tego, co dla nas wzmacniające i zdrowe.

 

Jeżeli przedstawione w tym tekście podejście – przemawia do Ciebie to wspaniale!

Za kilka dni na grupie na FB Słucham Serca – uważne życie z pasją, którą prowadzę rusza wyzwanie  – weź udział w darmowym WYZWANIU MAGIA PORANKAZAPISZ SIĘ TUTAJ.

Link do naszej grupy TUTAJ.

 

Przeczytaj także ten tekst (napisany przeze mnie latem) – omawiający po kolei 6 porannych rytuałówTUTAJ.

 

Fot. Unsplash, Alexandra Gorn


You may also like