JESTEŚ CUDOWNA! BĄDŹ SOBĄ!

Jesteś cudowna!

Jesteś cudowna!

Kilka dni temu wybraliśmy się z Jankiem do kina na jak lubimy mawiać „odmóżdżający film”, czyli taki przy którym nie trzeba myśleć, analizować, ani za wiele doświadczać. Lubimy chodzić do kina od czasu do czasu na tego typu komedie – szczególnie, gdy w danym momencie w naszym życiu wiele się dzieje. Jesteśmy intelektualnie wyeksploatowani przez intensywne miesiące pracy, marzymy już o wakacjach, a zatem tego typu kino było najbliższe naszemu już przedwakacyjnemu nastrojowi.

Czytaj dalej

AKCEPTACJA KLUCZEM DO SZCZĘŚCIA?

Akceptacja kluczem do szczęścia?

 W niedzielę wybraliśmy się z moim mężem na przejażdżkę rowerową. To ostatnio bardzo lubiana przez nas forma spędzania czasu razem. Rower nie może rywalizować z ukochanym biegowym mindfulness, ale muszę przyznać, że pedałowanie sprawia mi coraz większą radość.

Przemierzyliśmy około 15 km, wypiliśmy pyszną kawę z okazji imienin Janka i zaczęliśmy drogę powrotną. Niebo było tego dnia mocno kapryśne.. i cóż. Lunęło prosto na nas bardzo intensywnie. Co ciekawe od wielu dni zapowiadało się na deszcz, od wielu dni nasz Poznań był omijany przez wszelkie opady, a ziemia naprawdę domagała się już wody z nieba. No i stało się tak jak stać się miało 😉 A my w środku tej deszczo – zawieruchy na naszych jednośladach.

Czytaj dalej

WIELKA KSIĘGA RADOŚCI

Wielka Księga Radości

„Wielka Księga Radości” to książka, w której możemy posłuchać kilku głosów – Jego Świątobliwości Dalajlamy, Arcybiskupa Desmonda Tutu oraz Douglasa Abramsa. Spisywanie inspirujących przekazów tych niesamowitych osób miało miejsce podczas tygodniowego spotkania Dalajlamy z Tutu w Dharamsali (emigracyjnej siedzibie Dalajlamy). Nie będę obiektywna… Uwielbiam Dalajlamę, zazdroszczę wszystkim, którzy mieli okazję być na jego wykładach.

Czytaj dalej

SMUTEK I LEKCJA AKCEPTACJI

smutek i lekcja akceptacji

Dzisiejszy wpis nie jest planowany, będzie wpisem mówiącym nie-wprost o tym, co mnie dzisiaj spotkało. Nie chcę dzielić się tym, co dokładnie się dzieje. Dam sobie radę i nie jest to tragedia. Ale to coś trudnego dla mnie. Czy piszę, żeby przekazać jakąś naukę? Nie. Kogoś zainspirować? Nie. Czy piszę, żeby dać upust trudnym myślom i emocjom? Chyba tak.

Pisanie terapeutyczne? Introspekcja? Może. Nie ważne jak to nazwę. Ważne, że zajmę czymś palce. Głowę. Serce.

Czytaj dalej