7 KSIĄŻEK, KTÓRE ZMIENIŁY MOJE ŻYCIE


7 książek, które zmieniły moje życie

Dzisiaj wpis o który wielu z Was (moich ukochanych Czytelników) mnie prosiło. Nie mogłam się za niego zabrać, ponieważ wymagał porządnej selekcji 😀 Uważam, że nigdy nie będzie kompletny i długo wahałam się czy zrobić po prostu długą listę ważnych, naprawdę ważnych dla mnie książek – czy może opisać kilka z tych ulubionych i ważnych pokrótce. Wybrałam ten drugi wariant – choć nie wykluczam, że w przyszłości skuszę się na kolejny wpis z serii książkowej i wówczas będzie to długa lista…

Dość często dzielę się z Wami na mojej grupie Słucham Serca – uważne życie z pasją na FB (podczas piątkowych live’ów o 10:00) inspirującymi książkami, które akurat czytam – więc jeśli ktoś będzie miał niedosyt po tym wpisie (a to całkiem możliwe) to zapraszam! Zdarza się też, że czytam fragmenty książek, żeby pokazać Wam czy to coś dla Was, czy niekoniecznie. Jeśli jeszcze nie jesteś w grupie to wskakuj TUTAJ.

Do opisania książek, które w istotny sposób wpłynęły na moje życie, mój sposób postrzegania świata wybrałam liczbę 7 – czy z jakiś szczególnych pobudek? Po prostu kojarzy mi się pozytywnie, szczęśliwa liczba, nie za dużo, nie za mało 😉 Od serca <3

 

1. „Potęga Teraźniejszości” Eckhart Tolle

Na pierwszy ogień idzie moja ukochana „Potęga Teraźniejszości”. Nie pytajcie dlaczego. Tą książkę się kocha, rozumie, chłonie i ubóstwia – albo ma się do niej stosunek zupełnie przeciwny. Ona nie ma odbiorców, którzy po przeczytaniu stwierdzają „w sumie spoko, ale nic szczególnego”. Tę książkę albo czytasz z wypiekami na twarzy i z wewnętrznym „wow, to jest to…”. Albo wręcz przeciwnie – z poczuciem niesmaku, znudzenia czy nawet zirytowania – tak słyszałam, ale kompletnie nie rozumiem osób po tej strony barykady ;)))

„Potęga Teraźniejszości” jest dla mnie ważna, zajmuje naprawdę szczególne miejsce w sercu i dlatego znajduje się na samym szczycie listy. Kolejność pozostałych pozycji jest przypadkowa. Tolle w swojej książce pokazuje nam jak bardzo bywamy uwikłani w gierki umysłu, jak często trwonimy najcenniejszy dar jaki mamy – nasze życie – na uciekanie od jedynej danej nam w życiu chwili – TERAŹNIEJSZOŚCI. Na pierwszy rzut oka możesz uznać, że to banały, nic wielkiego, ale zagłębienie się w tą książkę… wracanie do niej, chłonięcie jej – nie tylko umysłem, ale sercem – sprawia, że coraz mocniej rozumiemy fenomen UWAŻNOŚCI (mindfulness). Dla mnie praktykowanie uważności ma ogromny sens i sprawia, że czuję w swoim życiu harmonię, równowagę, spełnienie. Dzięki mindfulness się relaksuję podczas biegania i ćwiczeń qi-gong, dzięki uważności jestem wydajniejsza w moim pasjobiznesie, bo nauczyłam się i coraz częściej wchodzę w stan flow, dzięki uważności potrafię delektować się codziennymi radościami jak np. wspólna kolacja z mężem albo przerwa w pracy na kubek gorącej herbaty.

Na koniec chcę Was zaprosić do krainy „Potęgi teraźniejszości” – nie dlatego, że Was namawiam do tej lektury – nie jest to książka, do której kogokolwiek trzeba przekonywać – ona sama nas woła lub nie 😉

„Przebłyski miłości czy radości lub krótkie chwile głębokiego spokoju mogą się zdarzać, ilekroć w strumieniu myśli następuje pauza. Większości ludzi pauzy takie przytrafiają się rzadko i tylko przypadkiem, kiedy umysłowi ‘odbiera mowę’ – już to w obliczu wyjątkowego piękna, już to pod wpływem wysiłku fizycznego albo gdy staną oko w oko z wielkim niebezpieczeństwem. W ludzkim wnętrzu zapada nagle  nieruchoma cisza, w niej zaś pojawia się subtelna, lecz potężna radość, miłość, spokój. Chwile takie zazwyczaj krótko trwają, ponieważ umysł wznawia hałaśliwą działalność, zwaną myśleniem. Miłość, radość i spokój nie rozkwitną, dopóki nie wyzwolisz się spod władzy umysłu.”

Ta książka z całą pewnością wpłynęła pozytywnie na moje życie. Kocham ją.

 

2. „Możesz uzdrowić swoje życie” Louise Hay

Cóż – to kolejna z pozycji, która skradła moje serce. Co ciekawe natknęłam się na nią, gdy już sama uporałam się i odkryłam bardzo wiele przyczyn swojej choroby i potencjał zdrowienia… A później gdy trafiłam na Louise utwierdziłam się w przekonaniu jak ważne jest podejście HOLISTYCZNE do własnego zdrowia, ciała, ducha i serca.

Louise Hay pokazuje mechanizmy myślowe, które wikłają nas w choroby również na poziomie fizycznym, wskazuje inspirujące afirmacje, które mogą nas wspierać w budowaniu zdrowego poczucia własnej wartości, inspiruje do zmiany i do zdrowienia, ponieważ sama była ciężko chora, doświadczona przez życie – i kroczek po kroczku zmieniła wszystko na dobre.

To książka wskazująca jak ogromna mądrość jest w każdym z nas… jak ciało sygnalizuje nam nasze blokady emocjonalno – myślowe. Jak uczy nas – by siebie szanować i akceptować. Cudowna książka, cudowna Louise.

Ogromną zaletą książki jest cała masa inspirujących ćwiczeń, które możesz wykonać i w ten sposób przeprowadzić się niejako przez proces autocoachingu – zmiany. Polecam z całego serca. A w ramach inspiracji fragmencik dla Was – jedna z pięknych afirmacji od Louise:

„W bezkresie życia, w którym jestem, wszystko jest doskonałe, całkowite i pełne. Nie chcę już wierzyć w dawne ograniczenia i braki. Teraz będę widział siebie takim, jakim widzi mnie Wszechświat – doskonałym, całkowitym i pełnym bytem. Chcę teraz układać swoje życie zgodnie z tą świadomością. Jestem we właściwym miejscu, we właściwym czasie i to, co robię, jest właściwe. Wszystko jest dobre w moim świecie.”

 

3. „Życie piękna katastrofa” Jon Kabat – Zinn

Kolejna pozycja z cyklu „must read” dla wszystkich miłośników UWAŻNOŚCI, albo dla osób, które chciałyby się z tym tematem lepiej zaznajomić. I zacząć praktykować. Jon Kabat – Zinn tak zbudował swoją książkę, że jest tak naprawdę jedną wielką areną do ćwiczeń. Pokazuje techniki uważności formalnej (medytacja) oraz nieformalnej. Skarbnica wiedzy i inspiracji.

Co ważne – Jon Kabat – Zinn jest twórcą programu MBSR (mindfulness based stress reduction) – czyli programu znanego i praktykowanego na całym świecie. Jest to 8 – tygodniowy program praktykowania uważności, program redukcji w swoim życiu poziomu odczuwania stresu, zyskania większej przestrzeni na spokój wewnętrzny. Mindfulness choć czerpie bardzo wiele ze wschodnich tradycji (głównie z buddyzmu) samo nie jest religią, jest świecką praktyką opartą o badania i konkretne wyniki – które dowodzą bazując na różnych zdrowotnych parametrach jak genialne rezultaty możemy uzyskać dzięki uważności. Badania wykazały między innymi, że mindfulness wprawia nas w dobre samopoczucie, redukuje niepokój, czy gonitwę myśli. POTWIERDZAM. Moje życie zmieniło się o 180 stopni odkąd praktuję MINDFULNESS. A książkę „Życie piękna katastrofa” polecam każdemu na dobry początek tej przygody! 🙂

Na marginesie – choć mindfulness było dla mnie bardzo ważne i wspomagało mój proces zdrowienia – to w dużej mierze byłam właśnie „samoukiem” opierającym swoje praktyki na lekturach książek, artykułów i korzystając z płyt. Przyszedł jednak moment, że jest we mnie ogromny apetyt i gotowość na więcej – jesienią przejdę swój 8-tygodniowy program – dla siebie, dla jeszcze większego wejścia w to, co tak bardzo mnie umacnia i dla Was – moich Czytelników, moich klientów coachingowych – żeby wspierać Was najlepiej jak to możliwe w Waszej drodze do hormonii ciała, umysłu i serca.

 

4. „Sztuka szczęścia. Poradnik życia. ” Dalajlama XIV, Howard C. Cutler

Zacznę od tego, że trudno nie zakochać się w energii radości, dobra, empatii i siły – która płynie z każdego słowa tego niezwykłego człowieka – Dalajlamy. Jednym z moich ulubionych ćwiczeń w pracy z krytykiem wewnętrznym jest ćwiczenie budowania wspierającego głosu w sobie. Polecam wówczas uczestnikom moich warsztatów, aby wyobrazili sobie osobę, której nie znają bezpośrednio, ale która jest dla nich autorytetem i którą postrzegają jako osobę niezwykle ciepłą, wspierającą, dodającą odwagi, mocy, pozytywnego wsparcia. Kiedyś myślałam, że tylko ja mam „hopla” na punkcie Dalajlamy, ale okazało się, że takich Kobiet jest więcej 😉 W tym ćwiczeniu wiele z nich decydowało się wybrać właśnie Dalajlamę. Dalsza część ćwiczenia polega na wyobrażeniu sobie, że przebywamy z wybraną osobą razem, w tym samym pokoju, siedzimy obok i postać rozmawia z nami, patrzy nam w oczy, trzyma za rękę i mówi jak bardzo w nas wierzy, jak ważni jesteśmy w jej sercu i podtrzymuje na duchu całą masą ciepłych słów i uśmiechów. Później zapisujemy sobie te wszystkie słowa, które usłyszeliśmy w wizualizacji i regularnie do nich wracamy… aż wryją się nam głęboko w sercu. Staną się częścią naszej tożsamości.

Wiem, że odbiegłam nieco od tematu książek 😉 Ale już wracam.

„Sztuka szczęścia” Dalajlamy to pozycja pełna mądrości, filozofii, inspiracji, motywacji do życia blisko swoich wartości – ale i z ogromną miłością do świata i do ludzi. Książka jest zapisem rozmów przeprowadzonych przez amerykańskiego psychiatrę Howarda Cutlera z Dalajlamą.  Tybetańczyk prowadzi nas przez rozważania na temat podstawowego celu ludzkiego życia – SZCZĘŚCIA. Wskazuje na sposoby w jakie można osiągnąć równowagę wewnętrzną. Dzieli się inspiracjami do tego jak uwolnić się od przytłaczającej mocy i władzy nad nami takich emocji jak zazdrość, gniew, czy nawet depresja. Dalajlama wiele uwagi w swojej książce poświęca wartościom takim jak altruizm i współczucie. Sporo także inspiracji w temacie relacji, miłości, małżeństwa.

Dodatkowo także znajdziecie tutaj garść wskazówek jak można praktykować medytacje pomocne w budowaniu harmonii życiowej – które może wykorzystać każdy z nas, nie tylko buddyści.

Wyruszając w podróż z Dalajlamą warto „uzbroić się” w notatnik i spisywać inspiracje – po to, aby ZAPISAĆ JE GŁĘBOKO W SERCU.

Polecam!

5. Książki Osho

– nie potrafię wskazać jednej, ale np. „Kreatywność”, „Intuicja”, „Inteligencja”, „Apteka dla duszy” i wiele innych.

Cóż – tutaj się zaczynają kontrowersje 😉 Wielu ludzi krytykowało i krytykuje nauki i to jak działał Osho (nie będę tutaj wchodziła w szczegóły, ponieważ większość informacji nie jest potwierdzonych i pewnie nie dowiemy się czy któreś z plotek są prawdą czy nie). Ale jest też wielu, którzy doceniają i zachwycają się jego książkami (warto doprecyzować – Osho nie pisał książek w dosłownym znaczeniu – a zostały one spisane przez jego uczniów z taśm, na których były rejestrowane wykłady Osho). Jak domyślasz się ja zaliczam się do drugiej grupy.

Skoro nie potrafiłam zdecydować się na jedną konkretną książkę Osho, którą chciałabym Ci polecić… to po prostu napiszę Ci o czym między innymi Osho mówił.

Tak naprawdę polecam każdą – ale ostrzegam, że początkowo czytanie Osho to „ciężki kaliber”. Pamiętam jak przez mgłę, kiedy czytałam pierwszą z jego książek i trwało to całe wieki… musiałam wracać do niektórych zdań, zatrzymywać się, starać się pojąć znaczenie słów. Miałam trochę wrażenie jakbym czytała w obcym języku. Ale kiedy już przyzwyczaiłam się do nowego języka, wówczas przepadłam. Zabierałam „Osho” ze sobą wszędzie i ta miłość trwała kilka miesięcy. Kiedy pochłonęłam większość co było do pochłonięcia potrzebowałam przerwy, odpoczynku. Ale lubię wracać do fragmentów tych książek… i myślę, że to się nie zmieni.

Wracając do Osho – to musisz wiedzieć, że był przeciwnikiem jakiegokolwiek systemu wiary. Co wcale nie oznacza, że był przeciwny duchowości. Absolutnie nie. Bardzo doceniał i zalecał duchowość osobistą – a nie bycie wyznawcą religii.  Zapytasz jak to możliwe oddzielić duchowość od religii? Tutaj wchodzimy na grząski grunt być może… ale tak – Osho zdecydowanie rozgraniczał duchowość od religii. Wskazywał na ogromną wartość osobistego, autentycznego doświadczenia religijnego, do którego człowiek może dążyć za pośrednictwem medytacji, poprzez twórcze działania, kreatywność, bycie świadomym, miłość, radość, świętowanie.

Był człowiekiem, który pięknie opisywał uważność, bycie obecnym w pełni w każdym doświadczeniu… Życie może być medytacją.

To ważna, inspirująca postać dla mnie. Czytając jego książki czułam jakby ktoś czytał w moim sercu i przepięknie ubierał to co we mnie głęboko w słowa.

 

6. Książki Reginy Brett

Książki takie jak „Jesteś cudem”, „Bóg nigdy nie mruga”, „Kochaj”, czy „Bóg zawsze znajdzie ci pracę” to pozycje, które czyta się jednym tchem. Prosty, ale właśnie dzięki temu docierający prosto w serce język, piękne historie, masa inspiracji, które możesz natychmiast zaimplementować do własnego życia.

Regina to ciepła, skromna (w pozytywnym znaczeniu), pełna empatii osoba. Poznałam ją osobiście w poznańskim Empiku – kilka lat po tym, jak przeczytałam pierwszą z jej książek. Historia samej Reginy bardzo inspiruje. Kiedyś w młodości samotna, młoda mama, która walczyła o swoje marzenia… krok po kroku podnosiła się z problemów i doszła do wymarzonej pracy dziennikarki, felietonistki, aż wreszcie po wielu latach zajęła się tym, co kocha najbardziej na świecie – czyli pisaniem książek.

Regina potrafi wycisnąć łzę, potrafi zaskoczyć, potrafi zmusić do myślenia. A wszystko to robi delikatnie, bez narzucania się, wskazując na piękno świata… pokazując Ci jak wiele jest rzeczy w Twoim życiu, za które możesz być wdzięczny dzisiaj. Cudów. Dla niej wszystko jest cudem… każdy dzień skarbem. Każde spotkanie inspiracją lub lekcją. Dobrze ją rozumiem.

Przeszła nowotwór złośliwy i odzyskała życie. Pokazuje jakie jest niezwykłe, a Ty czytając jej książki wiesz, że ma rację. I jeśli dotychczas nie żyłeś na 100% to po odłożeniu książki na półkę NATYCHMIAST chcesz to zmienić.

Pamiętam taki moment w swoim życiu… taką chwilę, dzień. Jadę tramwajem do pracy (której nie lubiłam, w której się nie spełniałam, która mnie męczyła) i czytam książkę Reginy Brett. Nie pamiętam którą, ale pamiętam, że Regina powiedziała tam coś o NASTĘPNYM, NAJMNIEJSZYM kroku w kierunku życia spełnionego, w zgodzie z sercem. W kierunku życia po swojemu. O tym najmniejszym, który MOGĘ, a w zasadzie powinnam zrobić już teraz. Bo życie jest jedno. I żaden dzień się nie powtórzy. Być może ktoś przeczytał te słowa i nie zrobiły one na nim wrażenia, ale dla mnie – tamtego dnia – był to promyk nadziei… i motywacja do tego, żeby zacząć działać.

Jak widzisz zaczęłam, bo kolejną książką, którą chcę Ci dzisiaj polecić jest „Zdrowa Nadzieja” mojego autorstwa.. J

 

7. „Zdrowa Nadzieja” Magdalena Palmowska 😀

Cóż – nie chce, żebyś pomyślał drogi Czytelniku, że jestem nadętym bufonem, który na liście najbardziej wartościowych książek, które poleca wskazuje na swoją własną – a przecież tak właśnie robię 😉 Już tłumaczę 🙂

Przedstawiam tutaj książki, które naprawdę – NAPRAWDĘ zmieniły coś w moim życiu – na lepsze. A „Zdrowa Nadzieja” tak naprawdę mogła by w tym rankingu zająć miejsce numer jeden… Ponieważ fakt, że podjęłam odważną, najodważniejszą dla mnie decyzję, żeby podzielić się ze światem kawałkiem mojego serca… to był akt odwagi. Wiem – brzmi górnolotnie. Ale musiałam porzucić swoje skafandry ograniczeń, przepracować setki niewspierających przekonań, a wreszcie zakasać rękawy i wbrew negatywnym ocenom wielu osób – zacząć pisać. Radzić  sobie z zewnętrznymi ocenami „po co Ci to?”, „dlaczego piszesz książkę? Nie szkoda Ci czasu?”.

Z perspektywy czasu wiem – że pisanie książki to był cudowny czas. Nie żałuję ani jednej sekundy poświęconej na to zajęcie. Poranków kiedy zrywałam się wcześnie na nogi, żeby pobiegać, napisać kilka stron i zająć się pracą (której jak wiesz nie lubiłam ;)). Było warto. Po raz pierwszy w życiu czułam tak wszechogarniającą DETERMINACJĘ, FLOW I RADOŚĆ, że nie było we mnie przestrzeni na narzekanie, na wątpliwości, na chęć poddania się, na wycofanie się z PROJEKTU KSIĄŻKA. Realizowałam swoje ogromne MARZENIE (które było w moim sercu od dziecka..) i wiedziałam, że tak ma być. Czułam, że to czemuś służy. Że książka nie będzie końcem tego marzenia, a jedynie początkiem. CZUŁAM. Nie myślałam, nie kalkulowałam, nie analizowałam. Wiem – może to trochę naiwne dla wielu – ale ja pisząc „Zdrową Nadzieję” byłam po prostu PISANIEM. To płynęło. Na racjonalne myślenie – „co zrobić z napisaną książką…?” czas przyszedł później.

Wiedziałam także, że odkrycia, którymi chcę się podzielić ze światem – są piękne, wartościowe i mogą pomóc wielu osobom. Skąd o tym wiedziałam? Po prostu to CZUŁAM. Okazało się, że miałam rację. Kiedy otrzymuję wiadomości od Was – niejednokrotnie przełykam łzę wzruszenia. Bo wiem, że  było warto. Jest warto. Dzielić się ze światem tym – co w nas prawdziwe, autentyczne, nasze – żeby dać innym coś dobrego! A jeśli jakaś książka pozwala nam się do takiego autentycznego życia zbliżyć – to po prostu warto ją przeczytać.

 

Więcej informacji o „Zdrowej Nadziei” znajdziesz TUTAJ.

fot. Jola Aleksandrowicz

Więcej informacji o „Zdrowej Nadziei” znajdziesz TUTAJ.

 

Fot. główne: Priscilla du Preez, Unsplash

 

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

♥ ♥ ♥


You may also like