Możesz mieć u swojego boku Miłość Twojego Życia..
I cieszyć się tym doświadczeniem.
Ale jeśli nie uwolnisz, nie przetransformujesz mechanizmów, które sabotują relacje pomimo głębi uczuć i nie nauczysz się jak dbać o wieloletni związek, aby rozkwitał, rozwijał się, a nie zwijał.: to miłość nie wystarczy. To związek się skończy. Albo będzie trwał, ale tylko na powierzchni. A przecież nie chcesz żyć z kimś, kto jest dla Ciebie Ukochanym Człowiekiem, mężem, partnerem jak ze współlokatorem. Pragniesz bliskości, intymności, radości, prawdziwego zrozumienia i wzajemnego wsparcia.
Każdy z nas zna te historie bliżej lub dalej, czy nawet z własnego doświadczenia. Piękna relacja, pełna pasji, zaangażowania, miłości i przyjaźni. I nagle zgasła. Została przykryta warstwą kurzu. A tylko „nagle” jest w dziesiątkach sytuacji, w których nieświadomie wybraliśmy ego zamiast miłości.. nie dlatego, że jesteśmy „źli”, ale dlatego że nie potrafiliśmy inaczej.
Nie chodzi o to by teraz się bać. Albo biczować za przeszłe „porażki”. Bo z każdego doświadczenia możemy wyciągnąć lekcje.
Chodzi o to by teraz już stawiać się do relacji świadomie. Transformacja związku jest możliwa. (Albo jeśli nie jesteś obecnie w związku a pragniesz – to wejście w nową relację z nową świadomością jest możliwe). Ale nie można czekać „aż on”. Oczywiście, że do tanga trzeba dwojga. Ale.. bardzo często, kiedy Ty zajmiesz się w pełnej odpowiedzialności „swoją częścią ogrodu” – cały ogród rozkwita.. 💚 bo druga strona reaguje na to.. (chyba że wybierasz skupiać się na tym co na zewnątrz, a obecnie jest taki „trend” – on jest taki i owaki, narcyz, toksyk, za mało się stara itd. i zamiast transformacji jest przepalanie energii na ocenianie i szukanie dowodów na Twoje „diagnozy”).
Warto skupić się na tym, aby zmienić to, co potrzebuje transformacji w Tobie. Zaopiekować się swoim wewnętrznym dzieckiem i uwolnić emocje, które sprawiają, że przy partnerze nie wchodzimy w dojrzałość, a w dziecięce zranienia. Że rządzą nami lękowe albo unikowe mechanizmy.


