WOLNOŚĆ BEZ PORÓWNAŃ


wolność bez porównań

Czym jest wolność? Zacznijmy od tego, czym nie jest…

Masz 10 lat. Siedzisz w szkolnej ławce i słuchasz, jak nauczycielka matematyki strofuje przy tablicy jednego z uczniów – Wojtka „Weź się w końcu za tą matmę. To jest przecież podstawa na przyszłość. Jesteś zdolny, masz przecież same piątki z polskiego i historii. Weź się za tę matemę. Przecież to wstyd, masz same tróje – popatrz na Adama i Marka, jak szybko rozwiązali to równanie.”

Ty masz same piątki z matmy, polskiego, przyrody, historii, WF-u. Ale w Twojej małej, dziecięcej głowie pojawia się myśl – czy to, aby na pewno konieczne? Czy to dobre? Czy naprawdę to oceny w szkole nas definiują i są w stanie opisać to, kim jesteśmy? Przecież wspomniany wyżej Wojtek – uwielbia polski i historię. To chyba dobrze. Pojawia się jednak równocześnie inna myśl – powinnam być dobra ze wszystkich przedmiotów. Powinnam być najlepsza. Nie zniosę krytyki… Porównujesz się i chcesz wypaść tak, żeby nie czuć się gorzej. Ale i tak nie czujesz wewnętrznej pewności. Czujesz napięcie.

Masz 16 lat. Stoisz przy tablicy w szkole. Jesteś pytana z polskiego. Opowiadasz o nurtach filozoficznych, dostajesz piątkę u największej szkolnej kosy, której boi się cała klasa. Czujesz się szczęśliwa, bo tematyka, o której mówiłaś cię interesuje. Ale czujesz równocześnie, że niektóre osoby w klasie patrzą na ciebie z pogardą. Nie mówią tego głośno, ale czujesz niosące się w ich głowach „kujon”. Inna część klasy cię podziwia i zazdrości dobrej pamięci i umiejętności opowiadania. A ty? Czujesz, że inni porównują cię do siebie i wydają ocenę – w zależności od ich filtrów – oceniają cię jako gorszą lub lepszą od siebie. Nauczycielka ocenia cię bardzo dobrze, jest zadowolona i szczęśliwa, że w końcu ktoś sprostał jej oczekiwaniom. Porównania. Masz ich dość. Czujesz, że cię paraliżują. Nie chcesz być lepsza ani gorsza. Chcesz być wystarczająca. A przede wszystkim – tak cholernie pragniesz być po prostu sobą.

Masz 17 lat. Jesteś na obozie windsurfingowym na Helu. Świetnie ci idzie i szybko uczysz się podstaw zabawy z deską i żaglem. Masz umiejętności koordynacji ruchowej, jesteś wytrwała, nie poddajesz się i próbujesz do skutku. Instruktorzy cię chwalą. Inni uczestnicy zazdroszczą. Ale nie dlatego, że to naturalne uczucie. Lecz dlatego, że instruktor mówi „Zrób to jak ona. Zobacz jak jej świetnie idzie.” Czujesz, że radość z powodu sukcesów zmalała. Porównania. Masz ich dość. Chcesz być sobą i nie spotykać się nieustannie z ocenami.

Rok później – wychodzicie ze znajomymi na imprezę. Szykujecie się z koleżankami razem w łazience. Każda się czesze, maluje, stara wyglądać jak najładniej. Słyszysz – „ale masz ładne włosy, moje są przy twoich mysie”. Po chwili ktoś stwierdza – „współczuję ci tego aparatu na zębach. To musi być okropne nosić to żelastwo przez całe liceum i nie móc w pełni korzystać z życia.” Czujesz jakbyś dostała obuchem po głowie. Oceny. Ktoś jest lepszy w tym, ktoś gorszy w tamtym. Ty jesteś raz lepsza, raz gorsza. Kiedy będziesz wystarczająca?

 

Historię można by kontynuować opisując kolejne lata fikcyjnej Dziewczynki, a właściwie już młodej Kobiety (choć nie do końca fikcyjnej, bo jest w niej cząstka mnie, Ciebie i może jeszcze wielu innych Kobiet). Tylko po co? Dzisiaj jesteś dorosła i możesz samodzielnie i świadomie kształtować swój świat. Tylko, że nie zawsze wiesz jak to zrobić.

Jeżeli nie czujesz się wystarczająca. Jeżeli porównujesz się nieustannie. Jeżeli strofujesz się w głowie. W myślach. Że tym razem się nie udało. Że tym razem coś poszło nie tak. Ty jesteś nie taka, jak powinnaś. Patrzysz na ludzi – oceniasz. Patrzysz na siebie i zestawiasz z innymi – oceniając. Porównując. I sprawia Ci to przykrość. To możesz z tym skończyć. Nie musisz być najlepsza. Jeżeli będziesz sobą – nie będziesz mieć już konkurencji. To nie chodzi o to, że masz zacząć wykonywać swoją pracę byle jak, to nie znaczy, że masz się nie starać w relacjach z innymi, to nie znaczy, że masz nie dążyć do pozytywnych dla Ciebie zmian, rozwoju, samodoskonalenia. To znaczy, że możesz odetchnąć głęboko, spojrzeć w lustro i pomyśleć – lubię siebie. To znaczy, że możesz robić rzeczy, do których Cię ciągnie i które są dla Ciebie ważne – a nie takie, których nie chcesz – dlatego, że wydaje Ci się, że musisz. Ze strachu.

To znaczy, że patrzysz na siebie i na innych – z szacunkiem, z poczuciem, że masz (i mają) prawo do własnych decyzji. Których inni mogą nie rozumieć.

 

Jak zmienić Dziewczynkę z opowieści w akceptującą siebie Kobietę, która wie, czym jest zdrowe poczucie własnej wartości? Która nie musi nieustannie porównywać, żeby poczuć się lepiej? Która nie chce porównywać, żeby nie ranić innych? Która jest bezpieczna – nawet jeśli coś jej się nie udało. Która nie pozwala innym, żeby negatywnie wpłynęli na jej szacunek do siebie samej.

To może być proces. Ale zaczyna się od tej maleńkiej chwili, która jest TERAZ, gdy czytasz ten tekst. Jesteś wystarczająca. Bez względu na to, czy system wyrządził ci krzywdę. Bez względu na to, czy wpadłaś w pułapkę walki o oceny, o status, o bycie kimś wartościowym bez wiary w siebie. Jesteś dobra, piękna i mądra. Jesteś sobą i możesz być w pełni taka, jakiej potrzebuje Cię świat. Nie jesteś lepsza ani gorsza. Jesteś wartościowa.

A jeżeli problemy, których delikatnie dotknął ten tekst (z zaburzonym poczuciem własnej wartości, które budowane jest na zewnątrz, w ocenach i porównaniach, a nie w Tobie)  są Twoimi problemami – to zapraszam Cię do pobrania bezpłatnego mini poradnika (poruszającego temat 6 filarów poczucia własnej wartości) – zapisując się na darmowy newsletter (zjedź do dołu tej strony) otrzymasz go w prezencie.

 

fot. Unsplash, Benjamin Voros


You may also like

4 komentarze

  1. Znam temat z autopsji. Teraz walczę o to by moje dziecko miało silne poczucie swojej wartości i żałuję tylko że rodzice sami nakręcają spiralę porównań, jedna z klasowych mam dzwoni do mnie po każdej klasówce i sprawdzianie aby dowiedzieć się jaką ocenę otrzymało moje dziecko i po co???

  2. Problemem są schematy i system szkolny, w którym żyjemy. Odczuwam to teraz mocno, kiedy moja 11-letnia córka musi zmierzyć się z absurdami, jakie funduje szkoła. Na szczęście jest dzieckiem rodziców, którzy mówią jej, że nie musi mieć „czerwonego paska”. Ale szkoła wprowadziła punktację za zachowanie i uczeń, aby mieć dobre, bardzo dobre, wzorowe zachowanie musi zdobywać punkty, bo startuje od ilości punktów, które zapewnia mu jedynie…poprawne. No cóż, przygotowanie do korporacyjnego wyścigu szczurów i porównywania się z innymi. I znów na szczęście – moja córka nie chce brać w tym udziału, a my jej do tego nie zachęcamy. My jesteśmy inni – może dla niektórych dziwni 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *