Pudełko nicości – Twoje sposoby na to, żeby doświadczyć równowagi i spokoju w umyśle


Pudełko nicości

Witajcie Miłośnicy Życia!

Dzisiejszy post będzie refleksją, do której zainspirował mnie jeden z moich ukochanych przewodników duchowych, Eckhart Tolle. Co ciekawe – zasadnicze kwestie, które porusza Tolle zaczęły być w moim życiu istotne zanim jeszcze dowiedziałam się o jego istnieniu. Wszyscy jesteśmy połączeni. Wierzę w to głęboko. Dzielmy się swoimi odkryciami, ponieważ być może pomożemy w ten sposób innym. Każdy z nas jest tak samo ważny! <3

Tolle to człowiek inspirujący. Dlatego postanowiłam, że częściej pojawi się tutaj cytat z jego przemyśleń. Jeżeli nie czytaliście jeszcze „Potęgi teraźniejszości” to gorąco Was do tego zachęcam. Być może ta książka odmieni Wasze życie.

„ Miałem zamiar spytać o emocje pozytywne, takie jak miłość czy radość. Są one nierozerwalnie związane z twoim naturalnym stanem wewnętrznej jedni z Istnieniem. Przebłyski miłości czy radości lub krótkie chwile głębokiego spokoju mogą się zdarzać, ilekroć w strumieniu myśli następuje pauza. Większości ludzi pauzy takie przytrafiają się rzadko i tylko przypadkiem, kiedy umysłowi ‘odbiera mowę’ – już to w obliczu wyjątkowego piękna, już to pod wpływem wysiłku fizycznego albo gdy staną oko w oko z wielkim niebezpieczeństwem. W ludzkim wnętrzu zapada nagle  nieruchoma cisza, w niej zaś pojawia się subtelna, lecz potężna radość, miłość, spokój. Chwile takie zazwyczaj krótko trwają, ponieważ umysł wznawia hałaśliwą działalność, zwaną myśleniem. Miłość, radość i spokój nie rozkwitną, dopóki nie wyzwolisz się spod władzy umysłu.”

Wiecie do czego chciałabym Was zachęcić? Do stwarzania sobie potencjalnych możliwości, gdy możecie choć na chwilę „wyłączyć umysł”. To jest trudne i na początku potrafi być męczące. Z czasem, kiedy jesteśmy obserwatorem własnego umysłu – zaczyna on być naszym narzędziem, a nie panem i władcą. Wtedy możemy odnaleźć w życiu, jak to określa mój mąż Janek „pudełko nicości”. Pamiętam, jak wiele lat temu, kiedy jeszcze byłam totalnie nieświadoma, tego co robi mi mój umysł (ponieważ go nie obserwowałam i ślepo podążałam za każdą myślą i emocją) i pytałam Janka, o czym myśli, a on odpowiadał „o niczym” – wściekałam się! Jak to o niczym? Jak możesz o niczym nie myśleć? Przecież to nieludzkie. Dziś wiem, jak w wielkim błędzie byłam… Brak posiadania przycisku do „wyciszania” własnego umysłu może prowadzić do lęków, nerwic, czy chorób psychosomatycznych. Albo do innych chorób fizycznych, które są konsekwencją obniżonej odporności organizmu, który z kolei stracił ową odporność na skutek różnych czynników, na czele ze STRESEM. Nie podoba mi się hasło – walcz ze stresem/sposoby walki ze stresem etc., ponieważ jako Coach coraz większą wagę przykładam do słów i wiem, jak potężną energię ze sobą niosą. Słowo walka zaczyna być czerwoną, ostrzegawczą lampką w moim słowniku. Nie chodzi o to, by walczyć ze stresem, ale o to, aby tworzyć sobie w życiu przestrzeń, w której przyjdzie do nas spokój i wyciszenie umysłu. Nie pod wpływem walki. Walka tylko wygeneruje kolejne napięcia i stresy… Jak zatem sprawić, aby umysł się uspokoił, jak znaleźć swój sposób na odkrycie własnego, magicznego „pudełka nicości”?

Tolle stwierdza, że ta magiczna PAUZA w umyśle może pojawić się na skutek zetknięcia się z PIĘKNEM, na skutek WYSIŁKU FIZYCZNEGO, czy jako konsekwencja stanięcia oko w oko z NIEBEZPIECZEŃSTWEM.

Ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę co ciągnie ich do określonych aktywności, ale bardzo często tym, co ich przyciąga – jest właśnie pojawianie się owej PAUZY, poczucia całkowitego zatopienia się w chwili, po prostu poczucie BYCIA, a nie tylko robienia, działania, rozmyślania.

 

PAUZA na skutek piękna

Przykładem, gdy ktoś odkrywa swoje „pudełko nicości” pod wpływem piękna jest fascynacja sztuką, naturą, drugim człowiekiem. Dla mnie szczególnie bliska jest natura, ponieważ jest dostępna na wyciągnięcie ręki – tfu, na odległość krótkiego truchtu, w pobliskim lesie. Zachwycam się oczywiście również naturą i cudownymi krajobrazami podczas wojaży po świecie bliskim i dalekim, ale to właśnie mój pobliski las jest dla mnie szczególnie cenny. Dlaczego? Dzięki niemu mam swoją pauzę dostatecznie często, a nie tylko od święta.

Dla innych sztuka może być metodą odrywania się od nieustannej gonitwy myśli. Fotografia, malowanie, czy nawet oglądanie dzieł sztuki, rzeźb. „Zawieszenie się” na cudownym obrazie, nad którym się nie zastanawiamy, ale po prostu chłoniemy go całym sobą to właśnie przykład wejścia w stan Istnienia. Również pisanie postrzegam po części jako taki stan – kiedy koncentruję swoją uwagę na pisaniu, czuję to całą sobą, wchodzę niejako na wyższe wibracje, nie ma mnie w przeszłości, czy przyszłości, cała jestem pisaniem.

 

PAUZA na skutek wysiłku fizycznego

Przejdźmy teraz do wysiłku fizycznego… ten temat jest mi szczególnie bliski, ponieważ w moim życiu zmiany zaczęły się właśnie w tej przestrzeni. Kiedy wdrożyłam w swoim codziennym funkcjonowaniu plan biegowy, a później wzbogaciłam to jeszcze o ćwiczenia będące połączeniem Jogi, Qigong i Tai – Chi, zaczęłam odczuwać ogromną ulgę i radość z codzienności. Wyzwania przestały być przerażające, a stały się pociągające. Lęki zmalały. Poczucie własnej wartości poszybowało w górę. I przede wszystkim przyszła ogromna radość i WDZIĘCZNOŚĆ za moje życie. A zaczęło się od włożenia na nogi butów biegowych i regularnego pocenia się. Każda kilkukilometrowa przebieżka okazuje się być dla mnie oczyszczeniem. Bez względu na stan w jakim się znajduję – w bieganiu ZAWSZE odnajduję wartość. Raz jest to totalny odlot, poczucie tak wielkiej radości, że chce mi się płakać (ze szczęścia!), innym razem jest to zwyczajne, niezmącone, spokojne poczucie szczęścia. Czasami jest to po prostu ulga, bo zmagając się z jakimś problemem mogłam choć na chwilę przewietrzyć głowę! W sytuacji ogromnego wyczerpania psychicznego i fizycznego na skutek walki z przewlekłą boreliozą i niedoczynną tarczycą bieganie stało się dla mnie ratunkiem, lekiem i prawdziwym skarbem. Od niego zaczęły się wszystkie poważne zmiany w moim życiu i to właśnie ono stanowi rdzeń jednego z moich programów coachingowych.

 

PAUZA na skutek niebezpieczeństwa

W tym aspekcie byłabym ostrożna. Wiem jednak, że ludzie szukający adrenaliny, poczucia bycia na krawędzi życia i śmierci – podświadomie szukają właśnie PAUZY w umyśle. Skoki ze spadochronem, szybka jazda motocyklem, czy nurkowanie głębinowe – to tylko niektóre aktywności zapewniające ten stan. Wydaje mi się jednak, że wartość życia jest tak ogromna, że lepiej skorzystać z bardziej bezpiecznych metod, a także pracować nad tym, aby stać się samowystarczalnym – i znaleźć w sobie magiczny przycisk, który będzie nam służyć do wyłączania umysłu – kiedy tylko będziemy tego potrzebować.

A Ty już znalazłeś przycisk do wyłączania umysłu choć na krótką PAUZĘ? Każdy potrzebuje odpoczynku, Twój umysł także (a przede wszystkim TY od niego;)). Dajcie proszę znać czy odnaleźliście już swoją drogę do PUDEŁKA NICOŚCI 🙂

 

Fot. Kosal Ley, Unsplash


You may also like

15 komentarzy

  1. Ja mam moją pauzę co tydzień nad morzem… czekam na niedzielę po to, by wyruszyć do nadmorskiego miasteczka i usiąść nad brzegiem wpatrując się „bezmyślnie” w spokojne lub wzburzone morze. Takie zanurzenie się w naturze i pięknie „czyści” moją głowę i daje kopa na kolejny tydzień.

    1. Klaudia dziękuję za komentarz 🙂 To cudnie, że masz możliwość spędzać czas raz w tygodniu nad morzem. Kontakt z naturą jak nic innego sprawia, że człowiek może jak to określiłaś „oczyścić” głowę i dodać energii na kolejne dni 🙂 Pięknej niedzieli zatem Ci życzę!

  2. Świetny tekst, jestem zachwycona 🙂 Coś dla mnie bo mam tendencję do nadmiernego rozmyślania 🙂 Ale ćwiczę, trenuję ten swój umysł (i serce w opanowaniu emocji) żeby te pauzy były i to częstsze i dłuższe, takie na zawołanie moje, żeby była koncentracja uwagi tylko na tu i teraz 🙂 Może pomaga cieszenie się drobiazgami, zatrzymanie na chwilę wzroku na drzewie, kwiatku, dziecku nie wiem, brzmi prozaicznie ale często te najprostsze rozwiązania są najlepsze, byle było w środku dobrze i spokojnie 🙂 Unikam euforii, cieszę się z umiarem haha bo później jest za duży spadek energii i depresja 🙂 Piękna Ty 🙂 pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Beata dziękuję Ci za tak pozytywny komentarz 🙂 <3 Zgadzam się z Tobą, że stany euforyczne prowadzą później do spadków energetycznych. Pozostawanie w stanie względnej równowagi emocjonalnej pozwala zachować harmonię na co dzień 🙂 Wiadomo, że nie zawsze się to udaje, ale wydaje mi się, że próbować i ćwiczyć się w tym warto :)) Również Cię ciepło pozdrawiam 🙂

  3. Dla mnie prawdziwym mistrzem w robieniu sobie pauz jest mój synek. To od niego uczę się zatapiania w danej chwili, czerpania z niej jak najwięcej, bez myślenia o tym co było i o tym co będzie. Teraz umysł niesamowicie odpoczal podczas krótkiego pobytu w gorach. Po prostu patrzyłam na te niesamowite widoki i o niczym nie myślałam. Moje inne sposoby to wciągająca lektura (ostatnio była to „Dziewczyn z pociagu”) czy smiech do rozpuku – polecam gorąco te metodę 😊

  4. Uwielbiam takie pauzy. Dla mnie taki moment jest zawsze wieczorem, kiedy przed zaśnięciem siadam na chwilę przy łóżku córeczki i zawieszam się w błogości 🙂 Nic nie myślę, nic nie planuję, zapominam o całym dniu z jego radościami i troskami, po prostu chłonę ten spokój i ciszę regulowaną lekkim oddechem dziecka. Bez tego nie wyobrażam sobie zakończenia dnia.

    1. Monika to święta racja 🙂 Wydaje mi się, że z WF-em w naszym systemie jest jeden podstawowy problem – uczeń nie ma wpływu na wybór aktywności dla siebie, a to w moim odczuciu kluczowa kwestia 🙂

  5. Moją pauzą jest tworzenie – czy to malarstwo, czy pisanie. Wystarczy mi popatrzeć na moje dzieci, na słońce, w dal… Często wprawiam się w taki stan nawet w zabieganym dniu między spotkaniami służbowymi. Dzięki temu pracuję z inną energią, uśmiechem i chce mi się. Tak zwyczajnie. Chce mi się chcieć 🙂
    PS. Cudowny wpis. Również uwielbiam bieganie. Na hashimoto nie ma nic lepszego 😉
    Serdeczności! <3

  6. Cudowne jest to co piszesz i jak piszesz. Kolejny już raz tak bardzo się zachwycam, tym bardziej, że mocno identyfikuję się z treścią, którą niosą Twoje słowa. Ja również w bieganiu spełniam swoją potrzebę wyłączenia się, bycia ze sobą, ale właśnie Twój wpis sprowokował mnie do zastanowienia nad tym, czy aby na pewno wciąż to realizuję? Często w ruchu słucham podcastów, książek i tym samym mogę zagłuszać swobodny przepływ myśli i blokować tym samym to uwolnienie, pudełko nicości. Sprawdzę to przy najbliższej okazji:) Dzięki za inspirację:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *