PRZYSTANEK UWAŻNOŚĆ


Przystanek Uważność

 

Codzienna Uważność

 

Poranek. Jeden z moich kotów leniwie przeciąga się na łóżku, a drugi już korzysta z mojego słonecznego nastroju i nastawia swój pyszczek po pieszczoty. Promienie słońca intensywnie rozświetlają naszą niewielką sypialnię. Janek krząta się już w łazience od czasu do czasu zaglądając do nas po swoją porcję porannych uśmiechów.

Czuję wdzięczność, spokój i radość. Nie szkodzi, że za chwilę ruszę w dzień, który ma za krótką dobę 😉 Nie ma to większego znaczenia, bo dzisiaj już wiem, że każda chwila jest ważna. Ta, w której jestem TERAZ i ta, w której za chwilę wezmę orzeźwiający prysznic, ta w której przez 20 minut będę praktykować moją poranną medytację i Calligraphy Yogę, ta, w której piszę ten tekst na bloga, a także ta, w której połączę się na Skype podczas sesji coachingowej z moją Klientką. Wiem także, że nawet ta chwila, w której będę lekko przygarbiona odpisywać na wiadomości pomimo zmęczenia intensywną pracą – również będzie cenna. Bo każda chwila to MOJE ŻYCIE. Staram się po prostu robić to, co robię – najlepiej jak potrafię i BYĆ  w tym obecna. Wydaje się proste, ale bywa cholernie trudne. Dlatego o tym piszę, bo wydaje mi się, że UWAŻNOŚĆ jest czymś nad czym pracujemy nieustannie, dzień po dniu. Ale warto… Dlaczego?

 

Cieszenie się z małych rzeczy

Po pierwsze stwierdzam, że odkąd zaczęłam dbać o mindfulness w moim życiu (nie tylko formie formalnych medytacji, ale także poprzez codzienne koncentrowanie się na tym, co robię, co mnie otacza, co odczuwam wewnątrz) – moje życie stało się bardziej radosne. Odczuwam więcej wdzięczności. Dostrzegam małe rzeczy. Cieszę się drobiazgami. Na mojej ścianie wisi przypominajka z napisem: „Ciesz się małymi rzeczami, ponieważ pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że były to rzeczy wielkie”… to jest wskazówka, ale i ostrzeżenie w jednym. Żyjąc nieuważnie – możemy bardzo wiele stracić. Chwil, uśmiechów, rozmów, momentów flow w naszej pracy, chwil zatrzymania na przepysznej herbacie, albo kawie, którą mamy okazję wypić w przerwie podczas pracy. Możemy stracić kolory majowego lasu (który jest w tym roku tak zieloniasty, że za każdym razem, gdy do niego wbiegam czuję jakby ta zieleń jednocześnie raziła mnie w oczy i koiła moje zmęczenie swoim blaskiem ;)).

 

Uważność = większa koncentracja i wydajność

Po drugie dostrzegam też bardzo praktyczny aspekt uważności – nie tylko umożliwia łapanie chwil przyjemności, ale sprawia, że praca zawodowa (nawet te mniej lubiane przeze mnie aspekty jak papierologia, fakturologia, mailologia ;)) staje się niejako placem zabaw ;D Ustalam sobie jednostki czasowe, w których postanawiam w pełni koncentrować się na konkretnym zadaniu i dopiero wówczas po upływie czasu – zatrzymuję się na chwilę. To prawdziwy fun ;D Codzienna uważność umożliwia po prostu pracę z większą koncentracją, a więc i wydajnością. Ale żeby nie było tak różowo – wcale nie jestem idealna i zdarza mi się wpaść w szpony social mediów, tym bardziej że jest to przestrzeń, w której sporo działam zawodowo. Zdarzają się dni, gdy jestem bardziej „rozmemłana” i (gdy nie jestem uważna) zdaję sobie sprawę, że miałam wejść na „Fejsa” tylko po to, żeby umieścić post na mojej grupie Słucham Serca – uważne życie z pasją (dołącz TUTAJ) i na fp (dołącz TUTAJ, a „przy okazji” spędziłam godzinę na kilku rozmowach. Dlatego wspomagam swoją uważność w tym zakresie aplikacją blokującą na określony czas Facebook’a (teraz gdy piszę ten tekst również jest ustawiona).

 

Pełna obecność

Mam świadomość, że poranna praktyka medytacji (czyli formalny aspekt uważności) jest ważna w moim życiu i sporo rzeczy porządkuje, ale to właśnie uważność w codzienności – gdy np. biegam po lesie i jestem tym bieganiem, jestem cząstką lasu (nigdy nie biegam z słuchawkami na uszach i NIE uważam, że np. modne słuchanie podcastów podczas aktywności sportowej to dwie pieczenie na jednym ogniu… wiem, że w naszym zabieganym życiu staramy się upchnąć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, ale wolę przesłuchać 10 podcastów mniej niż tracić moje mindfulness na łonie przyrody…), jadę samochodem i naprawdę w pełni skupiam się na drodze, albo robię obiad i naprawdę w pełni jestem w tym robieniu obiadu, czy nawet gdy sprzątam i staram się być obecna – to najważniejszy element układanki. Czuję dzięki nim siebie, obserwuje to, co się dzieje nie tylko fizycznie na zewnątrz mnie, ale i w środku. Dostrzegam swoje ciało, potrafię dość szybko wyłapać swoje napięcia, a także towarzyszące mi emocje. I przede wszystkim po prostu JESTEM w swoim życiu obecna, a to chyba największy dar jaki mamy 🙂 Oczywiście zdarza mi się, że czuję stres na skutek myśli w rodzaju „Powinnam już to skończyć, nie wyrobię się ze wszystkimi zadaniami dzisiaj” etc. Ale to są chwilowe „spadki”, ponieważ nikt z nas nie jest robotem i tego też od siebie nie wymagam. Wiem za to, że takiego poczucia chaosu i stresu jest w moim życiu duuuużo mniej niż kiedykolwiek wcześniej – mimo, że prowadzenie własnej działalności, bycie coachem freelancerem, ogarnianie wielu tematów na raz, samodzielne wydanie książki etc. – pochłania mnie i wymaga ode mnie zdecydowanie więcej wysiłku i samodyscypliny niż kiedykolwiek, w jakiejkolwiek innej pracy. Uważność to moje lekarstwo na SPOKÓJ 🙂 Szczerze polecam – niewiele kosztuje (trochę naszego codziennego wysiłku i samoobserwacji) i nie ma skutków ubocznych 😉

 

Serdecznie zachęcam także do wzięcia udziału w bezpłatnym wyzwaniu „Uważność w codzienności”, które rusza już w najbliższą niedzielę 13.05 o 19:00 webinarem na grupie Słucham Serca – uważne życie z pasją na FB, zapisać się i pobrać DZIENNIK WYZWANIA możesz TUTAJ: WYZWANIE UWAŻNOŚĆ W CODZIENNOŚCI

 

A jeżeli temat uważności Cię interesuje – to zapraszam również do tych tekstów:

O CO WŁAŚCIWIE CHODZI Z TĄ MEDYTACJĄ?

PUDEŁKO NICOŚCI

HYGGE

Fot. Nik Macmillan, Unsplash

 

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

 

       Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

♥ ♥ ♥ Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to „Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ ♥ ♥ ♥


You may also like