O PRACY COACHA W POLSCE. CZARNO NA BIAŁYM.


O pracy coacha w Polsce.

DZIAŁALNOŚĆ COACHINGOWA

Mam w swoim życiu osoby prowadzącej własną praktykę coachingową wzloty i upadki. Dziwnie mi nazywać się przedsiębiorcą, bo w swoim wcześniejszym życiu nigdy nie pomyślałam, że założę działalność gospodarczą, ale tak – jestem dzisiaj przedsiębiorcą. I to ma swoje zarówno jasne, jak i ciemne strony. Więcej jasnych 😉

CO LUBIĘ

Uwielbiam pracę coacha, uwielbiam podejmować z Klientem fascynujący proces, który prowadzi przez różne etapy. Gdy pojawiają się odkrycia. Nawet transformacje. Bunty. Zaprzeczenia. Czasem jest trudno, czasem bywa smutno, ale zwykle pojawia się światło w tunelu i jakaś forma pozytywnej zmiany. Albo bardzo duża zmiana. Albo nie ma zmiany w działaniu, ale pojawia się gigantyczna zmiana w myśleniu. Przekonania zaczynają przekształcać się w bardziej sprzyjające. Krok po kroku. I Klient zaczyna czuć się ze sobą lepiej. Zaczyna czerpać więcej radości z własnego życia. To wszystko jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, a równocześnie czuję ogromną wdzięczność za każdą sesję i wpuszczanie mnie do swojego życia przez niezwykłych ludzi.

Uwielbiam zuchwałe plany moich Klientów, które dodają im skrzydeł (mnie też!), a ubrane w konkretny plan działania – stają się rzeczywistością. Oczywiście są też porażki. Niedopasowania. Sytuacje, gdy po jednej sesji wiem, że nie jesteśmy z Klientem dopasowani do wspólnej pracy. I tej pracy dalej nie podejmujemy.

 

CIEMNE STRONY DZIAŁALNOŚCI COACHINGOWEJ

Ale własny biznes coachingowy (nie lubię tego określenia, ponieważ mojej pracy nie traktuję w kategoriach biznesu – ale jak pasjo – pracę) ma też swoje ciemne strony. W Polsce coaching wciąż bywa mylony z mowami motywacyjnymi. Z hasłami w stylu: „Jesteś zwycięzcą”… Wielu ludzi nie ma świadomości, na czym polega praca coacha. Jak ogromne korzyści może odnieść w procesie coachee (Klient), jak fascynująca może być to podróż po osiąganie dużych, ambitnych celów. Albo po poznanie lepiej własnych potrzeb, talentów, wartości. W każdym z przypadków – coaching nie ma nic wspólnego z doradztwem, nie jest też terapią. Jest procesem wspierania i towarzyszenia.

Z coachingu na Zachodzie korzystają często biznesmani, ludzie sukcesu, sportowcy, osoby, które chcą żyć w większej bliskości swoich wartości, które chcą żyć po swojemu i poznawać się na różnych etapach swojego rozwoju. W Polsce edukacja coachingowa jest w toku, to proces, który wymaga jeszcze wielu lat. Co w związku z tym? Coachowie narażeni są na krytykę. Dużo krytyki. Kiedy zaczęłam kształcić się w tym kierunku wielu znajomych pytało: „co to w ogóle jest ten cały coaching?”. I w porządku. Z przyjemnością tłumaczyłam i tłumaczę. Ale zdarzają się też ataki, hejt polegający na tym, że osoba krytykująca nie chce się dowiedzieć, nie chce doświadczyć, ale ma już gotową opinię. Negatywną opinię. Niepopartą faktami. Wiedzą. Nie popartą niczym. I na początku był to dla mnie problem. Sama – wierzyłam w siłę coachingu, ponieważ go doświadczyłam, ale nie wiedziałam, jak mam zachować się w obliczu ataków. I zwykle mnie dotykały. Jednak z czasem – gdy zaczęłam rozumieć, jak wielu osobom coaching poprawia jakość życia (nie tylko mnie, ale też moim Klientom!) – stres związany z tym, że ktoś może mnie skrytykować – minął. Rozpuścił się.

Gdy robimy coś z sercem, z wiarą, w spójności z etyką coachingową, w zgodzie ze sobą – przestajemy się bać. Przestajemy się w sobie kulić. Co więcej – nie ma już krytyki. Nie widzę jej, nie słyszę, nie doświadczam.

Każdy na początku jakiejkolwiek mniej wydeptanej ścieżki – musi na początku kroczyć odważnie i polegać tylko na SWOJEJ WIERZE W POWODZENIE. Na swojej wierze, że to co robi ma sens. No dobra (we mnie wierzył jeszcze mąż;)).

 

DZIAŁANIA OKOŁOBIZNESOWE

Co dalej? Biznes coachingowy to w bardzo dużej mierze praca nad wieloma rzeczami dotyczącymi marketingu. Ostatnio mój mąż poinformował mnie – „Kochanie Ty nie jesteś coachem. Jesteś Project managerem, Content managerem, Creative directorem, specjalistą ds. reklamy (no dobra, to najsłabiej mi idzie ;p), twórcą kontentu na bloga, fanpage, Twoją grupę, osobą odpowiedzialną za administrację, osobą odpowiedzialną za kontakt z potencjalnymi Klientami, pisarką, wydawcą „Zdrowej Nadziei” i dopiero coachem…”.

I cóż. Trudno się nie zgodzić. Bo żeby działać jako coach i rozwijać swoją działalność marzeń – trzeba włożyć mnóstwo codziennej pracy w różnych obszarach. Często ta praca dla znajomych, rodziny, przyjaciół – wydaje się nie istnieć. Jesteś coachem – aha – czyli Twoja praca to prowadzenie sesji coachingowych. Hm… jedna ze specjalistek ds. rozwoju biznesu coachingowego powiedziała kiedyś – „Jak zrobisz marketing i wszystko dookoła – to w nagrodę sobie ‘pokołczujesz’ ”. Tak właśnie jest. Tylko prawda jest taka, że robić to „wszystko dookoła” też lubię! Uwielbiam pisać posty, tworzyć grafiki, rozmawiać z osobami, które chcą się dowiedzieć więcej, na czym polega coaching. Przygotowywać materiały na sesje z Klientami, słać maile, planować rozwój strony sprzedażowej mojej książki. Wszystko to sprawia mi przyjemność.

 

KOSZTY

Jeszcze jakieś wady działalności coachingowej? ZUS i podatki. Nie jest na początku od razu bardzo różowo pod względem finansowym, gdyż opłaty są dla początkującego coacha relatywnie wysokie. Musi się zmierzyć z tym, że Klienci nie przypłyną do niego – gdy stworzy stronę internetową i opowie na niej o swoich doświadczeniach. To, że coaching jest potrzebny i skuteczny – to nie wystarczy. Ludzie muszą nas poznać. Dowiedzieć się więcej. Dotrzeć do nas. Otrzymać bezpłatne inspiracje. Dopiero później decydują się zwykle na głębszą pracę nad własnymi celami – przy naszym wsparciu. A to wymaga czasu. Jednak warto. Ta praca daje wiele satysfakcji i poczucia sensu! 🙂

 

WOLNOŚĆ I SPÓJNOŚĆ PRACY Z TALENTAMI

Zaletą jest także wolność. Można pracować z każdego miejsca w domu, mieście, czy na świecie 😉 Uwielbiam spotykać się z Klientami w kawiarni. Albo na Skype’ie, gdy oni są np. w innym państwie! Coaching to działalność, która nie zna granic. Ten tekst piszę dla Was z co-worku, popijając herbatę. Poranną sesję z Klientką odbyłam w domu przez telefon, w towarzystwie moich kotów 😉
Kocham swoją pracę i nie zamieniłabym jej na inną. Realizuję w niej swoje główne 5 talentów (polecam test Gallupa!), a mianowicie:

1. Strateg: „Umiesz dostrzec, co kryje się „za zakrętem”. Wyobrażasz sobie różne sposoby rozwiązania danego problemu, a potem odrzucasz te, które wiodą donikąd. Dlatego potrafisz zaplanować i poprowadzić nawet trudne i długotrwałe projekty. Możesz mieć łatwość przygotowania alternatywnych rozwiązań. W zderzeniu się z trudnościami czy nowymi wyzwaniami możesz łatwo odnajdywać nowe schematy i kluczowe elementy.”

2. Empatia: „Dzięki intuicji widzisz świat oczami innych ludzi, bo wyczuwasz ich emocje. Jeśli jakaś sytuacja wywołuje u kogoś silne emocje, to Ty „słyszysz” niewypowiedziane jeszcze „słowa” – ich uczucia.”

3. Optymista: „Masz przekonanie, że życie jest piękne i potrafisz się nim cieszyć. Niejako przy okazji, rozdajesz na prawo i lewo uśmiechy. Twój optymizm może zarażać, a to co robisz i jak robisz dla innych może wydawać się bardzo ekscytujące.”

4. Maksymalista: „Ekscytujesz się przekształcając coś działające dobrze na działające doskonale. Miarą dla Ciebie jest doskonałość, a nie „zwykła” przeciętność. Jesteś skoncentrowany na odkrywaniu mocnych stron, stymulowaniu pojedynczych osób i całych grup do rozwoju.”

5. Rozwijanie innych: „Widzisz u innych postępy lub ich brak. Dostrzegasz potencjał w ludziach. Szukasz dla nich wyzwań, bo chcesz, aby się rozwijali dla ich dobra. Możesz identyfikować każdą – nawet najmniejszą zmianę w człowieku – co może być dla Ciebie źródłem wielkiej satysfakcji.”

Tylko doba bywa za krótka. Ja bywam przemęczona. Ale wtedy idę biegać, albo ćwiczę Calligraphy, czy jadę na 3-dniowy weekend w środku tygodnia! 😀 I jest lepiej. Znów chcę działać, kreować, poznawać nowych ludzi! I być SOBĄ. Tylko o to chodzi…

Macie jakieś porady jak radzić sobie z tym aspektem własnej działalności (za krótka doba)? 😀 Podzielcie się Waszymi patentami.

 

Jeżeli tekst Ci się podobał – bardzo proszę – udostępnij 🙂 W ten sposób pomożesz mi w dalszym rozwoju tej przestrzeni w sieci oraz w docieraniu do Ludzi, którym coaching mógłby być pomocny.

 

fot. Agnieszka Werecha


You may also like

7 komentarzy

  1. Świetny tekst. Podziwiam Twoje zaangażowanie i cierpliwość gdy bywa trudno…patentów na wydłużenie doby niestety nie mam, niż jedynie wcześniej wstawać? :*

  2. Bardzo fajnie opisałaś naszą profesję:) Kolejny raz czuję, że mogę się pod tym podpisać rękami i nogami:)Co do pracy, u mnie= 2/3 czynności okołobiznesowe, 1/3 prawdziwy coaching. Chyba znam tę specjalistkę od rozwoju biznesu coachingowego, bo dobrze znam te słowa:) Mamy całe mnóstwo wspólnego:)

  3. Tak, ta profesja zalała rynek, dosłownie i ciężko się połapać, kto jest rzeczywiście osobą z powołania, z wiedzą, kimś, kto nie machnął certyfikatu w 2 dni i mianuje się coachem, a tak naprawdę zajmuje się tym z wielu innych powodów. Rozumiem ideę tego zawodu, ale rozumiem też takie strony jak edukacja dla jeleni, które ukazują ciemną stronę „coachingu”, który z coachingiem niewiele ma wspólnego. Życzę Ci powodzenia, zachowania etyki i świadomych klientów 🙂

  4. Nic dodać, nic ująć. Wydaje mi się, że coaching u nas obrywa tak bardzo zwłaszcza przez osoby, które robią tej profesji zły PR. Mam tu na myśli głównie mówców motywacyjnych, którzy określają siebie mianem coachów. Później klientowi się wydaje, że jako coach powiem mu, jak ma żyć albo że jest zwycięzcą i to załatwi wszystkie jego problemy 😉

  5. Bardzo autentyczne. Ciekawy tekst łączący Twoje spostrzeżenia o kontekście społeczno-kulturowym a także to, czym praca coacha jest na co dzień. Bycie coachem, wspieranie ludzi, rozwój, to, to co nas pasjonuje, gdzie odnajdujemy sens. Do tego dochodzi cały proces rozwoju swojej działalności, pełnimy w nim tak wiele ról- managerskich, marketingowych. Powodzenia!

  6. Masz super pracę, pasję 2w1. Podziwiam. Ja kiedy mam dużo na głowie i wrażenie za krótkiej doby zazwyczaj dużo mniej śpię i wtedy więcej pracuje, więc też więcej mogę zrobić. Ale ma to też swoje słabsze strony, bo w końcu przychodzi zmęczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *