JESTEŚ NAJLEPSZY – JEŚLI DASZ SOBIE SZANSĘ


Jesteś najlepszy

TWOJE CELE

Nie jestem skora do głoszenia motywacyjnych haseł w stylu: „możesz wszystko, jesteś zwycięzcą!”. A jednocześnie jest mi bardzo blisko do wiary w to, że naprawdę możemy osiągnąć bardzo wiele. Jeśli tego chcemy i jeśli w to uwierzymy. Nie oznacza to również, że mamy dążyć do osiągania „wszystkiego” i że są jakieś uniwersalne cele, które należałoby w swoim życiu zrealizować. Uważam, że każdy ma prawo i może korzystać z wolności wyboru – co jest dla nas ścieżką samorealizacji i jakie cele chcemy sobie stawiać. Bardzo często to samo życie stawia przed nami cele, które po prostu możemy przyjąć i zrealizować. Albo nie.

NAJLEPSZY

W minioną niedzielę wybrałam się do kina na film Łukasza Palkowskiego pt. „Najlepszy”. Film i historia głównego bohatera tego obrazu – Jerzego Górskiego – stały się inspiracją do wpisu, który właśnie czytasz. Palkowski jest Ci z dużym prawdopodobieństwem znany, ponieważ wyreżyserował film pt. „Bogowie” opowiadający historię polskiej transplantologii ze Zbigniewem Religą na czele. Ale czy znasz głównego bohatera filmu „Najlepszy”?

Historia opowiedziana w filmie jest inspirowana życiem Jerzego Górskiego, który zachwycił świat swoją drogą. Jego ścieżka nie była łatwa… Jest to historia pełna upadków, ogromnego wysiłku i niesamowitej siły. Górski ustanowił rekord świata w triathlonowych mistrzostwach świata, zdobywając tytuł mistrza na dystansie Double Ironman z czasem 24h:47min:46sek. Zanim jednak dotarł do linii mety… przez lata zmagał się z uzależnieniem od narkotyków i znalazł się na krawędzi życia i śmierci. Film jest wzruszający, więc polecam zaopatrzyć się w kontener chusteczek. Jest także przerażający, ukazuje obrazy, na które trudno patrzeć. Obrazy życia pozbawionego celu i sensu, życia tylko po to, żeby po raz kolejny dać sobie w żyłę. Są w filmie momenty, kiedy odwracasz wzrok, płaczesz i czujesz ból. Ale są też takie, gdy zaczynasz wierzyć, że jeszcze wszystko można wyprostować. I wraz z tym, jak Jurek przechodzi terapię w Monarze, walczy o siebie, zaczyna stawiać sobie cele, które trzymają go przy życiu i w trzeźwości… zaczynasz się uśmiechać i pojawiają się łzy wzruszenia i dumy, że daje radę. To film o upadku, ale i o podnoszeniu się z niego – bo z każdego kryzysu – można wyjść. Tylko jak?
Górskiemu pomagają w tym przede wszystkim: żelazna dyscyplina panująca w ośrodku leczenia uzależnień, sport i pojawiające się na horyzoncie cele.

SPORT LECZY DUSZĘ

W moim odczuciu przykład Górskiego to kolejny dowód na to, jak bardzo aktywność fizyczna jest dla człowieka uzdrawiająca. I mimo, że organizm Górskiego jest wyniszczony po latach narkotyków – to jest on w stanie rozwijać się w sporcie. A sport trzyma go przy życiu i sprawia, że jego chora, poraniona dusza – zaczyna powoli, małymi krokami podnosić się z czarnej otchłani. Sport leczy duszę. I nie musisz mieć od razu problemów kalibru Górskiego – żeby pomóc sobie sportem. Dla mnie bieganie było i jest przykładem aktywności, która świetnie przywraca człowiekowi właściwy dystans. Do życia. Do problemów. Do siebie. A równocześnie daje poczucie mocy i sprawczości. Bo skoro jesteś w stanie biec pomimo zmęczenia i bólu – to jesteś też w stanie stawić czoła problemom, które się pojawiły w Twojej rzeczywistości. Bez względu na to, czy chodzi o relacje, o pracę, o samoakceptację, czy o zdrowie. Podobnie rzecz ma się z pozostałymi dyscyplinami, które trenuje Górski – czyli pływanie oraz jazda na rowerze (nawiasem mówiąc – wczoraj zainspirowana filmem wybrałam się popływać; nie samym bieganiem człowiek żyje;)). Z każdym przepłyniętym, przejechanym rowerem i przebiegniętym kilometrem – człowiek wzmacnia mięśnie, ale przede wszystkim wzmacnia poczucie – że bardzo wiele jest w naszych rękach. W sporcie i w życiu. I że nawet jeśli przegramy wyścig – wciąż możemy ruszyć od nowa. Podnieść się i biec dalej. Tak naprawdę samo powiedzenie „tak” życiu, samo podjęcie rękawicy – to już nasze zwycięstwo.

DOBROCZYNNA MOC STAWIANIA SOBIE CELÓW

Kiedyś w jakieś książce przeczytałam, że żeby być w życiu szczęśliwym warto robić kilka rzeczy, a jedną z nich jest „stawianie sobie nowych i ciekawych celów”. Nie mogłabym się z tym stwierdzeniem nie zgodzić (również jako coach;)). Nie jestem zwolenniczką planowania sobie całego życia z wyprzedzeniem na 10 lat. Ponieważ życie to zmiana, płynność – i my mamy prawo zmieniać zdanie, upodobania i kierunek swojej ścieżki. Ale czuję, widzę i myślę, że stawianie sobie ciekawych, nowych celów – jako drogowskazów, które pozwalają nam z większą radością cieszyć się z naszej drogi – z teraźniejszości – z chwili, która trwa – jest bardzo pożądane. Cele dotyczące rozwoju w sporcie, cele pozwalające nam lepiej dbać o siebie i nasze potrzeby, cele i wyzwania zawodowe czy biznesowe. Są ważne i mogą nas pozytywnie nakręcać. Warto jednak pamiętać, że to droga jest najważniejsza. I nawet jeśli cel nie zostanie w pełni zrealizowany – to najważniejsze już się zadziało – wyruszyliśmy w drogę PO SWOJEMU, robiąc swoje 🙂 W drogę po szczęśliwsze, zdrowsze, bardziej nasze życie.
Górski – który był przez większość ludzi skreślony i naznaczony jako ćpun – zaczął stawiać sobie wielkie i ambitne cele. A droga do ich realizacji okazała się drogą do uzdrowienia.

NA KONIEC

Ktoś kiedyś powiedział, że „nie trzeba wierzyć w cuda, wystarczy wierzyć w siebie; możesz osiągnąć wszystko, tylko musisz to wiedzieć”. Ja bym powiedziała, że na początku nie musisz nawet wierzyć w siebie. Możesz się bać i nie wierzyć, ale mieć promień nadziei na to, że być może jesteś w stanie realizować swoje cele. Bo jesteś. Jeżeli zaczniesz budować w swoim życiu dyscyplinę i podobnie jak Górski – przestaniesz zadawać sobie pytanie – czy mi się chce? Po prostu – robisz swoje – efekty przyjdą z czasem. A co jeśli nie? To tak nie działa. Jest akcja – będzie i reakcja. Może nie do końca i nie w stu procentach tak jak sobie to zaplanujesz – ale Twoje życie stanie się Twojsze 😉

A jeżeli brakuje Ci motywacji w codziennych wyzwaniach – nie narzekaj tylko obejrzyj film „Najlepszy” i uświadom sobie, że naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Ograniczenia są tylko w głowie. I można zamienić je dużo bardziej sprzyjającymi przekonaniami.

Człowiek, który ćpał heroinę i w ostatniej chwili zmienił kierunek swojej podróży – od równi pochyłej w kierunku śmierci – do człowieka pełnego pasji, determinacji i siły – jest dowodem na to, że można zmienić swoje życie. Jerzy Górski zwyciężył 3 września 1990 w podwójnym Ironmanie (czyli na dystansie: 8 km pływanie, 360 km jazda na rowerze i 84 km bieg) z czasem 24h:47min:46sek. Również w 1990 roku wystartował w biegu Western States Endurance Run, który ukończył w czasie 28 godzin, 5 minut i 22 sekund. O tym ostatnim biegu wspominam, ponieważ jest bardzo znany w świecie ultra maratończyków. Morderczy bieg na dystansie bagatela 161 km… w Kalifornii w Górach Sierra Nevada. Ci, którzy kończą ten bieg – to prawdziwi twardziele.

A jaki jest Twój ultra maraton?

Może to będzie opanowanie języka obcego, może zrzucenie 10 kg, napisanie książki, a może rozwój Twojej firmy? Być może będzie to nauczenie się odpuszczania, życie bardziej uważnie, cieszenie się z każdego dnia bez względu na okoliczności, opanowanie swoich demonów i lęków. Cokolwiek to jest – możesz zrealizować swój cel – jeśli tylko o tym wiesz 🙂 Jeśli nie wiesz – zacznij działać! Moje cele – łączy jeden, najważniejszy – żyć PO SWOJEMU, w zgodzie z własnym sercem, pasją i marzeniami. Nawet jeśli inni uważają je za dziwne, niedzisiejsze, albo głupie 😉 Rób swoje.

 

fot. Unsplash


You may also like