AKCEPTACJA KLUCZEM DO SZCZĘŚCIA?


Akceptacja kluczem do szczęścia?

 W niedzielę wybraliśmy się z moim mężem na przejażdżkę rowerową. To ostatnio bardzo lubiana przez nas forma spędzania czasu razem. Rower nie może rywalizować z ukochanym biegowym mindfulness, ale muszę przyznać, że pedałowanie sprawia mi coraz większą radość.

Przemierzyliśmy około 15 km, wypiliśmy pyszną kawę z okazji imienin Janka i zaczęliśmy drogę powrotną. Niebo było tego dnia mocno kapryśne.. i cóż. Lunęło prosto na nas bardzo intensywnie. Co ciekawe od wielu dni zapowiadało się na deszcz, od wielu dni nasz Poznań był omijany przez wszelkie opady, a ziemia naprawdę domagała się już wody z nieba. No i stało się tak jak stać się miało 😉 A my w środku tej deszczo – zawieruchy na naszych jednośladach.

 

Rowerowa metafora

Pewnie się zastanawiasz – dlaczego opowiadam Ci tę historię w kontekście akceptacji i szczęścia? Co ma moknięcie na rowerowej ścieżce do akceptacji w życiu? Otóż bardzo wiele!

Jeśli znasz mnie już od jakiegoś czasu to dobrze wiesz, że UWIELBIAM sportowe metafory! 😀 Dla mnie bieganie jest jak życie. W przypadku jazdy na rowerze też się uda coś wykombinować 😉

Otóż jadąc w deszczu po kilku chwilach byłam całkowicie przemoczona. Legginsy biegowe, w których jechałam przykleiły się do mojej skóry (nic miłego :D). Woda lała mi się na twarz prosto z kasku. Wiatr sprawiał, że pod górkę pedałowało się ciężej, przy zjazdach trzeba było mocno uważać na hamowanie w kałużach. A przede wszystkim było mi zimno.

Przez pierwsze chwile, gdy niebo spowiła czarna chmura – a Janek powiedział „Za chwilę na nas lunie” zadziałał u mnie mechanizm wyparcia – na pewno nie, zacznie padać za godzinę kiedy już będziemy w domu etc. Kiedy jednak moje OCZEKIWANIA okazały się złudne – i zaczęło lać, a mnie spotkały opisane wyżej przyjemności – pojawiła się AKCEPTACJA.

Kurde… zdziwiłam się nawet, że się nie wściekam 😀 Kiedyś na taką sytuacją zareagowałabym automatycznie narzekaniem… Powiem szczerze, że miło jest podjąć świadomie decyzję, że wybieram AKCEPTACJĘ 🙂 Decyzja, że nie rozpaczamy/nie narzekamy/nie biadolimy/nie myślimy negatywnie w obliczu okoliczności, które są dla nas być może mało komfortowe – wzmacnia nas i pozwala nam zachować względną RÓWNOWAGĘ. I uwaga – to jest DECYZJA jeśli wprowadzimy ŚWIADOMOŚĆ pomiędzy bodziec (deszcz), a reakcję (biadolenie lub koncentrację na działaniu pomimo deszczu).

Przez pierwsze minuty takiej utrudnionej jazdy – zachowałam po prostu maksimum koncentracji, starałam dostroić się do nowych warunków. Było inaczej – umysł podpowiadał, że trudniej, mniej komfortowo, nieprzyjemnie, zimno. Ale kiedy przeszłam pomyślnie ten pierwszy etap – zaczęłam czerpać ponownie przyjemność z jazdy. Owszem – była to inna jazda, ale nie oznacza, że gorsza…  Pod koniec uśmiechałam się i wesoło przekomarzałam z Jankiem. Chwyciliśmy się za ręce będąc już blisko domu i naprawdę czerpaliśmy radość z tej deszczowej sytuacji 😉

Gdybym się wściekała… gdybym myślała negatywnie – odczułabym frustrację, niepokój, stres. To sprawiłoby, że jechałoby mi się zdecydowanie trudniej… sama sobie zgotowałabym cierpienie. NIE MAMY ZAWSZE WPŁYWU NA OKOLICZNOŚCI ŻYCIOWE jakie nas spotykają, ALE ZAWSZE MAMY WPŁYW NA TO JAK ZAREAGUJEMY! To jest nasza przestrzeń WOLNOŚCI.

 

Akceptacja nie oznacza rezygnacji!

Wiem, że opisana przeze mnie sytuacja jest banalna, a może nawet śmieszna, ale ma zilustrować to jak działa AKCEPTACJA (lub jej brak) w obliczu życiowych WYZWAŃ, które są nieraz nie do końca od nas zależne. Nie zawsze są zaplanowane i niektóre z nich wydarzą się czy tego chcemy czy nie.

Może przyjemniej jest myśleć, że mamy wpływ na wszystko w naszym życiu – i jeśli chcesz możesz tak myśleć. Ja postrzegam rzeczywistość nieco inaczej. Owszem – uważam i wiem, że mamy ogromny wpływ na wiele spraw – dostrzegam także w życiu prawo przyczyny i skutku, ale wiem, że pewne wydarzenia są poza moją kontrolą. I zadzieją się – czy tego chcę czy nie. Kiedy budzisz się kolejny dzień i czujesz fizycznie bardzo źle, męczy Cię choroba – to po prostu tak jest czy tego chcesz czy nie. Wypieranie nic nie daje. Przerabiałam to 😉 Potrzeba zdrowej nadziei, potrzeba dobrej wiary w zdrowie, ale potrzeba też akceptacji tego co jest teraz. I odpuszczenia. Działania – ale nie szamotania się. Działania w okolicznościach, które są  – a nie udawania z zamkniętymi oczami, że są inne… Działania z akceptacją sytuacji, w zgodzie z tym, co możesz zrobić, bez walki. Działania najlepiej jak potrafisz, w zgodzie z sercem, z INTENCJĄ, że będzie dobrze, bo Ty tak postanawiasz – i będziesz działać najlepiej jak potrafisz z tym co masz. Z tym, co dał Ci wszechświat. A każdemu z nas daje bardzo wiele… to piękny plac zabaw 😉 Piękne pole do nauki i doświadczania 🙂

 

Fot. Unsplash

 

Chcesz być na bieżąco i czerpać wiedzę i inspirację z tego miejsca?

 

Dołącz do niezwykłej, pełnej wsparcia i INSPIRACJI grupy na FB – TUTAJ oraz na fp – TUTAJ

 

♥ ♥ ♥

Słyszałeś o dającej NADZIEJĘ na przejście przez KRYZYS książce? O książce, która pomaga uporać się z ograniczającymi przekonaniami, dodaje odwagi do życia NA WŁASNYCH ZASADACH, wskazuje sposoby na codzienną UWAŻNOŚĆ i uczy jak cieszyć się z małych rzeczy? Jestem autorką tej książki, a jej tytuł to „Zdrowa Nadzieja” 🙂 Mój proces dochodzenia do zdrowia był przełomem w życiu i sposobie patrzenia na świat. Zrozumiałam, że bez względu na okoliczności SZCZĘŚCIE jest decyzją. Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj TUTAJ

♥ ♥ ♥


You may also like